Fritz Exchange

Jak efektywnie szukać pracy w branży reklamowej :)

31 maja 2010 | 18:56 |  | 

Absolutnie genialny pomysł. Efektywność 100% i to w dodatku za jedyne 6$. Oto jak. Alec Brownstein, copywriter, szukał pracy w branży reklamowej. Zamiast jednak wysyłać swoje CV, wykupił linki sponsorowane. Oczywiście, nie jakieś-tam linki. Mając bowiem świadomość (intuicyjną lub popartą badaniami), że większość z nas szuka w Google’u informacji na temat samych siebie, wykupił linki sponsorowane targetowane do dyrektorów kreatywnych największych agencji reklamowych. Kiedy więc Gerry Graf (Saatchi&Saatchi), David Droga (Droga5), Tony Granger, Ian Reichenthal i Scott Vitrone (wszyscy trzej z Y&R) wpisywali do wyszukiwarki swoje nazwiska, wyskakiwał im personalizowany boks z hasłem w stylu „Hey, Ian Reichenthal. Googling  yourself is a lot of fun. Hiring me is fun, too.” i linkiem do strony www.alecbrownstein.com. Kilka miesięcy minęło (ostatecznie, nie wpisujemy swoich nazwisk do Google’a codziennie), gdy czterech z pięciu „zaatakowanych” dyrektorów zaprosiło Aleca na rozmowę kwalifikacyjną. Dwóch z nich zaproponowało mu pracę. Dziś Alec pracuje w Y&R, New York, a za swój projekt dostał już cztery nagrody: Gold Pencil, Silver Pencil, Clio i Young Gun of the Month. Nieźle :).

Czytaj dalej…

Najmniejszy billboard

31 maja 2010 | 13:30 |  | 

Dwa tygodnie temu Starlink opublikował podsumowanie wydatków reklamowych w poszczególnych mediach w pierwszym kwartale 2010. Największy spadek (aż -19,2%) zanotowała w tym okresie, co mocno mnie zdziwiło, reklama outdoorowa. Specjaliści ze Starlinku tłumaczyli ten wynik przede wszystkim tym, że branże motoryzacyjna i telekomunikacyjna przesunęły budżety z outdooru do Internetu i TV. To oczywiście całkiem wiarygodne wyjaśnienie, ale dosłownie trzy dni temu MarketingCharts opublikował podsumowanie Q1’10 w amerykańskich mediach. I co się okazuje. Tam też OOH zanotowało spadek – nie tak drastyczny jak w Polsce, ale jednak – o 0,7%. Co istotne, w USA outdoor notuje zresztą systematyczny spadek już od trzeciego kwartału 2009. Zastanawiam się więc, czy to chwilowa zmiana czy może jakiś stały trend. Do tej pory bowiem, outdoor – obok Internetu – był medium rosnącym. Wynikało to przede wszystkim z tego, że konsument spędzał coraz więcej czasu poza domem (udział outdooru w dobie mediowej więc stale wzrastał). Ostatnie badania (m.in. Nielsen Wire) pokazują jednak, że znów wracamy do telewizji – oglądamy ją obecnie więcej niż wcześniej (nie tylko w telewizorach, ale również w komputerze i w telefonach komórkowych). Oprócz tego, outdoor ma tzw. złą prasę – konsumenci narzekają (i słusznie), że reklam z kategorii OOH jest zbyt dużo, że zaśmiecają one miasto, że siatki wielkoformatowe zasłaniają budynki etc. etc. No i wreszcie dochodzę do tego, o czym miałam dziś pisać.

Czytaj dalej…

„Projection mapping” według Samsunga

28 maja 2010 | 12:36 |  | 

Nie wiem, czy to konferencja infoShare mnie tak „zafokusowała”, czy faktycznie mamy obecnie jakiś boom na nowe technologie w reklamie – bo obecnie tylko takie rozwiązania widzę. I tak np. parę dni temu (20-23/05) w Amsterdamie Samsung Led TV wykorzystał technikę nazywaną projection mapping. Chodzi tu o to, że obraz z projektora rzuca się np. na budynek, ale jednocześnie wykorzystuje się wszystkie jego (budynku) elementy, krzywe i załamania. Dzięki temu rzucany obraz sprawia wrażenie trójwymiarowego. Projekcja w Amsterdamie została zrealizowana przez agencję MUSE i dom mediowy Starcom i tak, jak wspomniałam, odbywała się przez trzy dni pod rząd. Animacja wyświetlana była na Beurs van Berlage w centrum Amsterdamu i miała pokazać, co naprawdę kryje się we wnętrzu tego słynnego budynku. Robi wrażenie.

Czytaj dalej…

Wewnętrzne dziecko wg McDonald’s

24 maja 2010 | 12:06 |  | 

Istnieje w psychologii koncepcja wewnętrznego dziecka. To zresztą dość powszechna koncepcja, pewnie ją znacie. W skrócie polega na tym, że każdy z nas – dorosłych – nosi w sobie dziecko. Oczywiście takie wyimaginowane, które odpowiada za wszystko, co w nas twórcze, kreatywne i spontaniczne. Wewnętrzne dziecko należy więc w sobie pielęgnować (ja np. pielęgnuję je w Lany Poniedziałek, lejąc się NA MAKSA wodą z dziećmi na osiedlu :)). Ponieważ tej pielęgnacji nie sprzyja jednak nasze dorosłe życie (a zwłaszcza życie zawodowe), McDonald’s postanowił to zmienić. Dwa miesiące temu, w centrum Sydney, przed Customs House (jeden z najważniejszych historycznych budynków Sydney) ustawił plac zabaw. Znalazły się na nim i zjeżdżalnie, i baseny z piłkami, i huśtawki – z tą różnicą, że wszystko było zrobione dla… dorosłych :).

Czytaj dalej…

Polski oddział Volvo wykorzystuje technologię AR

19 maja 2010 | 13:44 |  | 

No wreszcie, doczekałam się :). Pod koniec ubiegłego roku agencja interaktywna Adv.pl otrzymała od Total Immersion (globalny lider na rynku augmented reality) wyłączną licencję na dostarczanie tej technologii na polskim rynku. Ponieważ AR to obecnie nowość nie tylko w Polsce, ale na całym świecie (agencja JWT umieściła AR na liście 100 Things to Watch in 2010), trzeba było poczekać na pierwsze komercyjne realizacje. Aż do wczoraj, kiedy dostałam informację, że polski oddział Volvo zdecydował się na wykorzystanie tej technologii w kampanii nowego modelu S60. Za nośnik AR posłużyła tym razem broszura informacyjna, dystrybuowana w salonach Volvo w całej Polsce. Jak dokładnie to działa, możecie obejrzeć na filmie zamieszczonym poniżej. Ze swojej strony dodam tylko, że bardzo uważnie obserwuję rynek AR i uważam, że największy potencjał tej technologii drzemie nie w komputerze, ale w telefonie komórkowym.

Dlaczego? Chodzi przede wszystkim o kwestię użyteczności, ale też i łatwości wykorzystania samej technologii. Telefon komórkowy mamy stale przy sobie, komputer (zwłaszcza stacjonarny :)) najczęściej zostawiamy w domu. Korzystanie z technologii AR na telefonie komórkowym jest więc bardzo łatwe – wystarczy, że wyciągnę aparat, spojrzę przez kamerę na dany obiekt i na telefonie wyświetli mi się coś z kategorii AR (tekst, obrazek. etc.).
Przykładem takiego rozwiązania jest chociażby akcja zrealizowana pod koniec ubiegłego roku w Holandii „przez ING. Consumer insight był następujący: „ludzie, którzy przyjeżdżają do nowego miasta, nie wiedzą, gdzie znajduje się bankomat ich banku. Tracą więc albo czas na poszukiwania, albo pieniądze, gdy muszą zapłacić prowizję, korzystając z bankomatu innego banku.”
Akcja przeprowadzona została we współpracy z telefonem Google’a – G1, który posiada wbudowane mapy, system GPS oraz kompas. Dzięki temu telefon „wie”, gdzie się znajduje i w którą stronę patrzy. W kampanii przygotowanej przez ING konsument wyciągał więc swój telefon, ustawiał go przed sobą i na ekranie wyświetlała mu się informacja graficzna (strzałka dokładnie), w którym z budynków w pobliżu znajduje się bankomat ING. Tego typu rozwiązania stosuje też m.in. Nokia, oferując usługę Point&Find.

Natomiast jeśli chodzi o komputer, to wykorzystanie technologii AR jest, moim zdaniem, nieco bardziej skomplikowane. Po pierwsze muszę mieć jakiś nośnik (może to być np. broszura). Muszę przynieść tę broszurę do domu. Usiąść przed komputerem. Uaktywnić kamerę. Przyłożyć broszurę do kamery. I dopiero wtedy wyświetla mi się dodatkowa informacja. Nie każdemu konsumentowi może chcieć się przechodzić przez wszystkie te etapy. Nie każdy będzie miał na to czas i wreszcie nie każdy będzie pamiętał, że ma to zrobić (przyniesie broszurę do domu, a potem o niej zapomni). Część konsumentów może też zadać pytanie – ale po co mam oglądać coś w rozszerzonej rzeczywistości, kiedy mogę to samo zobaczyć w rzeczywistości prawdziwej (np. podniosę maskę samochodu).

Bardzo wierzę w technologię AR, ale właśnie z powodu powyższych argumentów (konsument jest leniwy!) twierdzę, że jej największy rozwój obserwować będziemy w kategorii telefonów komórkowych i innych urządzeń mobilnych.
Choć, oczywiście, równie dobrze mogę się mylić, bo w przypadku nowych technologii często jest tak, że nie potrafimy przewidzieć, jak będą się rozwijać. Jako przykład niech posłuży tu pierwsza internetowa transmisja wideo. Przeprowadzili ją na początku lat 90. naukowcy z Cambridge, którzy obserwowali ze swojego pokoju poziom kawy w dzbanku, który stał na korytarzu. Wszyscy pukali się wtedy w głowę i pytali – ale po co internetowa transmisja wideo? Czy naukowcy nie mogą po prostu wyjść z pokoju i zobaczyć „na żywo”, ile kawy im zostało? :)

Tak czy inaczej – gratuluję Volvo odwagi w przecieraniu nowych szlaków. A tymczasem czekam na kolejne realizacje AR na polskim rynku.

Volvo: augmented reality

YouTube Preview Image

Agencja: Adv.pl

Science fiction czy nasza rzeczywistość? – prezentacja z konferencji infoShare2010

14 maja 2010 | 16:20 |  | 

Przyznaję, że przez ostatnich kilka dni zaniedbałam bloga. Ale to tylko dlatego, że przygotowywałam się do wystąpienia na konferencji infoShare. Wiedziałam, że publiczność będzie wymagająca. Do głowy mi jednak nie przyszło, że jednocześnie będzie tak liczna! (co tu dużo mówić, zabrakło miejsc, a ludzie siedzieli na schodach :)) Moje dzisiejsze wystąpienie było również dość skomplikowane pod względem techniczno-logistycznym. Oprócz normalnej prezentacji, pokazywałam dziś także najnowszy soft (SHORE), który skanuje twarz człowieka i podaje informację, czy dany człowiek jest kobietą czy mężczyzną, ile ma lat oraz w jakim jest nastroju. Ponieważ konferencja dotyczyła nowych technologii, soft prezentowałam na tablecie (prototyp) zaprojektowanym (rok przed iPadem!) i wypożyczonym mi przez gdańską firmę SiGarden (wielkie dzięki!). W związku z tym musiałam kontrolować łącznie 4 sprzęty, w tym dwa rzutniki, w  tym jeden podłączony za pomocą USB :). Jakby nie było dość, miałam również zainstalowany mikrofon bezprzewodowy i antena uwierała mnie w głowę (nawet nie pytajcie! :)). Ale na szczęście wszystko się udało :). Prezentacja dostępna jest już w sekcji Prezentacje, również w wersji do pobrania. Korzystając z okazji, organizatorom infoShare dziękuję za zaproszenie, a uczestnikom – za fantastyczną interakcję podczas mojej prelekcji.
Zobacz prezentację.

(Zdjęcie we wstępniaku i na stronie głównej pochodzi ze strony: alecgoh.wordpress.com

Całkiem fajnie, choć znowu samochód i znowu brud

11 maja 2010 | 12:49 |  | 

Co prawda dzień bez samochodu obchodzimy dopiero we wrześniu, ale tak mnie ujęła ta reklama (trafiłam na nią całkiem przypadkiem, nawet nie wiem, kiedy była zrealizowana), że postanowiłam zamieścić ją już dziś. Fajne rozwiązanie (choć wykorzystywane wcześniej już wiele razy), więc generalnie bez większego komentarza. Jeśli jednak już miałabym się czepić, to faktycznie, nie ukrywam, copy jest dość niespójne. No bo… kto tu jest „podmiotem lirycznym”? W pierwszym zdaniu na pewno „mówi” samochód. A w drugim?
Ale kto by tam zwracał uwagę na takie szczegóły.

Czytaj dalej…

Mrówki protestują, czyli mamy nowy trend w reklamie :)

6 maja 2010 | 21:43 |  | 

Minęła prawie połowa roku i myślałam, że już nic nowego się nam nie urodzi. A tu taka niespodzianka. Wreszcie mamy nowy, zauważalny trend. I to jaki! Flyvertising, czyli reklama na… owadach :). Jak pewnie pamiętacie, zaczęło się od wydawnictwa Eichborn, które pod koniec ubiegłego roku na targach książki we Frankfurcie wykorzystało jako nośnik żywe muchy z doczepionymi do odwłoków banerami. Byłam przeciwna tej kampanii, bo muchy nie miały wyboru: nikt ich nie pytał, czy można im cokolwiek do pupy przykleić. Ale do dzisiejszej kampanii przyczepić się nie mogę. Bo mrówki same wzięły reklamę w dłoń. Yyy*, w odnóże, znaczy się. Otóż. Baygon to preparat wyjątkowo skuteczny. I drastyczny. Zabija mrówki i inne owady biegająco-latające. Gdyby mrówki myślały jak człowiek (zwłaszcza ten z epoki social media, protestujący na FB przeciwko wszystkim i wszystkiemu) , z pewnością zaprotestowałyby przeciwko Baygonowi. Agencja Giovanni+DraftFCB postanowiła więc mrówkom pomóc. Najpierw wyprodukowała malutkie transparenty z hasłami „Baygon stop!”, „Nigdy więcej” etc. Potem posmarowała je białkiem jajka zmieszanego z cukrem. A na koniec położyła całość w pobliżu gniazda mrówek. Efekt tego, co działo się dalej, możecie zobaczyć na poniższym filmie. Ja tylko powiem, że mrówki naprawdę urządziły demonstrację przeciwko Baygonowi. I naprawdę szły z transparentami na plecach. Niebywałe :).

Czytaj dalej…

Polish Thursday: Smoking, fast driving – same thing

6 maja 2010 | 12:36 |  | 

Today’s ambient example is part of a bigger social campaign – called Use Your Imagination – run in Poland and dedicated to safer driving. According to the statistics 3 people die everyday in Poland because of the car accidents. And the main reason is an excessive speed. The goal of this campaign was to reach young people (aged 18-24) and make them aware what can happen if they drive too fast. The solution was quite simple. Since everybody knows that smoking kills, parking places (in Warsaw & Cracow) were changed so they looked like smoking warning messages on the cigarette boxes. You could read on them: „Fast drivers die younger”, „Fast driving is harmful for you and those around you”, „Fast driving speeds up death of the driver and the passangers” etc. In total the agency has painted almost 100 warnings – each one contained also the campaign web address (www.uzyjwyobrazni.pl – Use Your Imagination).

Czytaj dalej…

Ekologiczny produkt, nieekologiczna reklama

5 maja 2010 | 15:28 |  | 

Owszem, to jest reklama, która zwraca uwagę. I szokuje – choć od razu wyjaśniam, że kurczaki w skrzynkach nie są prawdziwe (dzięki Bogu!).  Ale przy okazji jest to także najbardziej kretyńska reklama, jaką ostatnio widziałam. Poza zwracaniem uwagi i szokowaniem nie wnosi absolutnie nic. A w dodatku sam komunikat jest całkowicie sprzeczny z reklamowanym produktem. Oto dlaczego. Najpierw widzę dramatyczny billboard – setki kurczaków stłoczonych w skrzynkach. Pod spodem hasło: „Najwyższy czas sprawdzić wille w Karma Lakeland”. Mając wciąż przed oczami maltretowane kurczaki (i całą masę innych związanych z tym skojarzeń, typu obcięte dzioby), wchodzę na stronę: www.karmalakelands.com, żeby sprawdzić wille. I co tam widzę? Najpierw obrazek zielonych łąk i zdanie: „Imagine a place where ecology and lifestyle exist hand in hand.”, a zaraz potem specjalną zakładkę „ecology” i hasło umieszczone w logotypie „In harmony with nature”. Że zgrzyt? Ale gdzie tam! Przecież dokładnie tego człowiek spodziewa się po przekazie z billboardu.
PS A tak poza tym, to PETA powinna im się dobrać do tyłka za to „ekologiczne” podejście (i nie ma znaczenia, że kurczaki są sztuczne – wyglądają jak żywe!).

Czytaj dalej…

Nast�pna strona »