Ekipa przeprowadzkowa Nordea
W drugiej połowie lutego bank Nordea zaczął kampanię reklamową pod hasłem „Przeprowadź się do banku Nordea”. Pewnie widzieliście spot TV (jeśli nie – zamieszczam go poniżej), bo kampania jest dość intensywna. Oprócz telewizji, w kampanii wykorzystywane są także prasa oraz Internet (a w Trójmieście widziałam też outdoor – na siedzibie Nordei dokładnie). Jednak najciekawsza dla mnie rzecz w tej kampanii odbyła się w ubiegły czwartek i piątek (25-26/02). Na głównych ulicach Warszawy (m.in. Marszałkowska, Jana Pawła II, Al. Solidarności, Puławska) pojawiły się wówczas specjalnie oznakowane samochody – „Nordea Przeprowadzki”. Trasa przejazdu zahaczała też o SilverScreen (główna siedziba konkurencyjnego PKO BP) i ulice, przy których znajdują się siedziby wydawnictw pism marketingowych. Nie było to może rozwiązanie bardzo-bardzo kreatywne, ale moim zdaniem zasługuje na uwagę przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze – pokazuje, że ambient może być fajnym (i wcale niekosztownym – czego marketerzy obawiają się najbardziej) uzupełnieniem tradycyjnej kampanii. Po drugie – po niestandardowe działanie sięgnęła tu instytucja finansowa. Do tej pory w tej branży – jeśli chodzi o niestandardy – prym wiódł przede wszystkim mBank. Idzie lepsze, bo na tę formę komunikacji decydują się kolejni gracze. Wreszcie.
Ekipa przeprowadzkowa Nordea:
Spot TV:
Agencja: Hand Made, Kraków
PS A jeśli chodzi o spot TV, to nie wiem, czy zwróciliście uwagę na subliminalny przekaz – spory dekolt pani, która akurat się przeprowadza :)
Podobne wpisy:
subskrybuj












wydaje mi się, że nie był to przekaz subliminalny.
Subliminalny znaczy poza świadomością czyli taki bodziec którego nie jesteśmy w stanie wychwycić nawet jeśli wytężymy swoje zmysły w skrajny sposób, bodziec taki jest po prostu poza świadomością.
W tym przypadku tak jak w reklamach typu „poszerzone źrenice” lub „dymek papierosów Dawidoff” występuje co najwyżej bodziec nadprogowy – taki który, jest świadomy i koncentrując uwagę możemy go sobie uświadomić.
Poza tym mógłbym zaryzykować jeszcze że, dekolt jest po prostu warunkowaniem.
R.
Zawsze najlepsze są proste pomysły. Ambient jest fajny, sugestywny i – co ważne – dla bardzo szerokiej grupy odbiorców. mBank swoimi ambientami mierzy chyba jednak w węższe grono (to lepiej? gorzej?).
Gdyby jeszcze takie nordeowe autko pomogło mi w małej przeprowadzce z moimi gratami, przeniósłbym chętnie swoje konto do niebieskiego banku.
Bez przesady. Ten dekolt to nie sublimalny przekaz :). Trudno go nie zauważyć. W każdym razie jak na instytucję finansową i tak odważna akcja
czy ja wiem czy odważna, po prostu akcja.
Z roku na rok jest coraz trudniej przebić się z komunikatem i jeżeli chcemy żeby nasz massage był zauważalny trzeba trochę poeksperymentować z nietypowymi działaniami.
Rzeczywiście instytucje finansowe rzadko sięgają po takie techniki ale to chyba ze względu na ryzyko że coś pójdzie nie tak a przecież Bank ma być synonimem bezpieczeństwa i pewności.
Dziwny ten przekaz… Pan za ladą wygląda jak borok, do tego nieogolony z tępym wyrazem twarzy, a Pani z dekoltem i błyskiem w oku mówiąca, że zostanie na dłużej…, żeby uprzyjemniać czas?- ciekawe co ma w tych pudłach. Może pora na zmianę prowadzącego, któremu też dekolt urósł (marynara na sweter). A skoro miało już być domowo i pojawiła się papuga, to mogła na końcu coś powiedzieć :) Zresztą za dużo tych postaci w spocie.
BZ WBK natomiast serwuje odgrzewane kotlety tym razem w roli kotleta (wątpliwej świeżości i jakości) Depardieu- i motyw obcokrajowca mówiącego po polskiemu. Swoją drogą dziwna polityka dobierania postaci (wspomniany
Depardiu i de Vito, na Cleesa też by się coś znalazło) o słabej reputacji, problemach alkoholowych itd. do reklamy instytucji mającej cieszyć się zaufaniem…