C jak „celebrity” i F jak „fun”
Do tej pory, kiedy była mowa o Generacji C, najczęściej zwracało się uwagę na trzy aspekty. Że to grupa, która tworzy treści (blogi, filmy na YouTube), ma bardzo dużo znajomych (stąd np. sukces serwisów społecznościowych) i intensywnie się komunikuje (zarówno za pomocą Internetu, jak i telefonów komórkowych). Ale od jakiegoś czasu widzę, że reklamodawcy zaczęli dostrzegać jeszcze jedną, niezwykle ważną cechę, generacji C – silną potrzebę bycia gwiazdą (C jak celebrity). I tę potrzebę wykorzystują przede wszystkim na nośnikach outdoorowych. Zaczęło się od kampanii Casio Exilim, który na zwykłym billboardzie zamieścił hasło: Ustaw się przed tym aparatem, a w ciągu 10 minut znajdziesz się na YouTube dzięki magii Casio Exilim. O tym, jak reagowali przechodnie, pisałam we wpisie Siła outdooru i Internetu razem wzięte. Potem była głośna kampania piwa James Ready pod hasłem Share Our Billboard (która nota bene dostała złoto w kategorii outdoor na wszystkich najważniejszych festiwalach reklamowych w ubiegłym roku: Cannes Lions, Clio Awards, OBIE, ANDY, NYF). W ramach tej kampanii setki mieszkańców Ontario nadsyłało swoje zdjęcia, przede wszystkim dlatego, żeby znaleźć się na billboardach, a niekoniecznie żeby utrzymać cenę piwa James Ready na poziomie 1$ (film z kampanii poniżej). I wreszcie mamy najnowszą kampanię – holenderskiego ubezpieczyciela Centraal Beheer. O tyle fajną, że oprócz outdooru zaangażowano w niej działania niestandardowe i wykorzystano naturalną skłonność ludzi do zabawy.
Tagline holenderskiego ubezpieczyciela Centraal Beheer brzmi „Even apeldoorn bellen”, co można przetłumaczyć jako „Po prostu do nas zadzwoń”. Żeby wprowadzić to hasło w życie, zbudowano w kilku miastach Holandii scenografie przedstawiające wypadki losowe, np. spadającą kanapę z okna, pękniętą na pół ślubną limuzynę czy motor zatopiony w cemencie. Każdy z przechodniów mógł zrobić sobie w takim miejscu zdjęcie i wrzucić je na stronę www. Z najlepszych zdjęć wybrano następnie 80, które posłużyły już jako plakaty w „regularnej” kampanii.
Kampania Centraal Beheer, Po prostu do nas zadzwoń:
Agencja: DDB, Amsterdam, Holandia
I dla przypomnienia kampania piwa James Ready – Share Our Billboard:
Podobne wpisy:
- Siła outdooru i Internetu – razem wzięte
- Krwawiący billboard
- Toyota RAV4: Billboard w połączeniu z… trampoliną
- Internet i outdoor trzymają się razem
- Jak wygląda życie w absolutnym świecie?
subskrybuj














mała wątpliwość: czy w opisanym modelu chodzi rzeczywiście o celebrytów? na moje oko to wygląda tak, że skoro angażowanie gwiazdek różnego typu jest dość kosztowne [i najczęściej mało efektywne] w tego typu wariantach selekcji bohaterów kampanii chodzi raczej o stworzenie platformy dla „normalsów” [analogia Web 2.0: dajemy wam narzędzia za free, zabawcie się nimi i dajcie nam treść... no i oczwyiście powiedzcie o tym znajomym.]
Masz rację, tak naprawdę „celebrytami” w tych kampaniach stają się zwykli użytkownicy. Ostatecznie każdy z nas chce poczuć się gwiazdą i sławny. Choćby na lokalnym billboardzie. Pzdr, N.
Z polskich podobnych akcji czytalam gdzies o mozliwosci „zrobienia sobie zdjecia” na Biegunie Poludniowym. Akcja charytatywna prowadzona przez Rafala Szczepanika, gdzie zdjecie mialo byc sformatowane, jakoby to uczestnik akcji bral udzial w wyprawie.
Sklanialbym sie ku temu, ze tego typu dzialania komunikacyjne sa sprzedaza czegos zarezerwowanego tylko dla niewielu, jakiejs elitarnosci, cos co nie jest dostepne dla pozostalych, moze wzbudzic zazdrosc, sprawic ze jestesmy wyjatkowi.
Pozdrawiam serdecznie