Papierowa torebka, czyli przygotuj się na mocną imprezę
Oto projekt, z którym – nie ukrywam – mam problem. Natury etycznej, żeby było jasne. Od strony kreatywnej, dopasowania do grupy celowej, kosztów wreszcie – jest absolutnie bez zarzutu. Chodzi o zaproszenie na 18-tkę (do czego to doszło! produkcja zaproszeń zlecana jest dziś agencjom! za moich czasów… :)). No właśnie, gdyby nie było na 18-tkę, ale na 30-tkę np., powiedziałabym – super! To się nazywa oryginalne podejście! A tak… się waham. Bo zaproszenie przygotowane zostało w formie papierowej torebki. Takiej samej, jakiej używa się np. w samolotach, gdy ktoś ma chorobę lokomocyjną. Hasło brzmiało: „Przygotuj się na mocną imprezę”. Ok. Ja wiem, że młodzież na 18-tkach pije (wreszcie, oficjalnie, może). I wiem, że wyznaje zasadę „im mocniej, tym lepiej”. Ale 18-latkowie to, mimo wszystko, dzieci jeszcze… Stąd też ten dylemat moralny się u mnie pojawił.
Choć, z drugiej strony, może się czepiam? Ostatecznie na „zwykłych” zaproszeniach mamy baloniki i… strzelającego szampana, który przecież zupełnie nie razi (i przy okazji nie zwraca też niczyjej uwagi). A taka papierowa torebka, jestem przekonana, wywołała wśród młodzieży entuzjazm. Więc może… potem… było im szkoda ją zużyć? I de facto spełniła funkcję antyalkoholową? ;)
I na koniec – abstrahując od grupy celowej (choć to szczególnie trudne, w tym przypadku :)) – sam pomysł faktycznie jest super. Takich niestandardów nam trzeba. Proste rzeczy mają zawsze największy impact.

Większy plik – kliknij.
Butik kreatywny: Dom Banana
Podesłał Tomek. Dzięki.
Podobne wpisy:
- I tylko jeszcze logo trzeba powiększyć…
- Trochę inne wykorzystanie kodów QR
- STRASZNE!
- Bez tytułu, bo nie wiem, jak to się nazywa
- Uzupełniony słownik niestandardów
subskrybuj










Ujmując sprawę systemowo wygląda to tak, że wiele reklam jest nieetycznych. I ta z pewnością do takich należy.
Nieetyczność reklam wynika z różnych standardów moralnych osób je tworzących, ale przede wszystkim z chęci wybicia się swoim pomysłem. Szczególnie dotyczy to stażystów, którzy chcą się w agencjach zaczepić. Oni o etyce pomyślą na ostatnim miejscu wg mnie.
Nie rozumiem zachwytu- bez rzygania nie ma dobrej imprezy? … jeszcze rozumiem jakby w torebce były jakieś gadżety przygotowane specjalnie na 18-tkę… a tak możemy sobie zachować własne wymiociny na pamiątkę (szkoda, że od razu nie zostały dołączone do torebki).
Chyba,że służą do wąchania kleju (fot.nr 3)…
…doprawdy „przekreatywne”…
pozdrawiam!
Swego czasu sprzedawali zaproszenia na 18-tkę z dołączoną przerwatywą.
Mimo, że zaproszenie dość ciekawe, to rzeczywiście – wizja wymiotowania na imprezie nie jest zbyt interesująca – nawet dla 18-latków.
Ciekawe wykonanie tylko szkoda, że twórcy nie zadbali o poprawną pisownię.
Dziś jeden demotywator wpisał się idealnie w konwencję zaproszenia – http://demotywatory.pl/330763/Lej-az-sie-zrzygam
Nie odpowiada mi osobiście taka forma oryginalności oraz bycia niestandardowym. W życiu 18-latków jest obecnie tak wiele wulgaryzmów, zbyt dosłownego nazywania rzeczy po imieniu, że uważam taką formę zachęcania do picia za zbyt dosłowną. Wyślijmy od razu butelkę czystej i dmuchana lalę na dokładkę po co wychodzić z domu. Młodzi ludzie piją, uprawiają seks i robia wiele innych rzeczy ale po co to akurat podtykać pod nos. Impreza miała sens bo nie mówiło sie oficjalnie o pewnych sprawach a picie było dodatkiem. Wysyłanie komuś takiej torebki jako zaproszenia to obrażanie drugiej osoby – czyli od razu się zarzygam, schleję i się sponiewieram to wtedy będzie fajna impreza. Ja tego nie kupuję. To po prostu brak szacunku.