20% wpisów na Twitterze dotyczy marek
Podczas marcowej konferencji o marketingu szeptanym wspominałam, że 20% rozmów, które prowadzimy spontanicznie i niezależnie, dotyczy konkretnych produktów i marek. Teraz okazuje się, że zachowania offline przenosimy do świata online. W lipcowym numerze Journal of the American Society for Information Science and Technology opublikowane zostały wyniki badania, które przez 13 tygodni w 2008 r. (dokładnie od 04/04/08 do 03/07/08) prowadzili badacze z Pennsylvania State University. Przeanalizowali oni łącznie ponad 150 tysięcy wpisów na Twitterze nie tylko pod kątem tego, czy zawierały one treści dotyczące konkretnych marek i produktów, ale także sprawdzali, czy opinie te są negatywne, pozytywne czy neutralne. Pełen artykuł w wersji pdf dostępny jest na blogu prof. Jansena (jeden z autorów) – dla tych jednak, którym nie chce się/ nie mają czasu czytać 20-stronicowego tekstu, zamieszczam poniżej najważniejsze wnioski.
Siła mikroblogów w budowaniu wizerunku marki:
- prawie 1/5 (19%) publikowanych na Twitterze wiadomości dotyczy konkretnej marki bądź produktu (w badaniu uwzględnionych zostało 50 najważniejszych marek z prawie wszystkich sektorów gospodarki, tj.: odzież, samochody, energia, fast food, pielęgnacja, usługi internetowe etc.; oprócz najważniejszej w danym sektorze marki, badacze analizowali również jej konkretny produkt, np. w sektorze usługi internetowe wybraną marką był Google, a konkretnym produktem Gmail, w sektorze „elektronika” – analizie zostało poddane Sony, a jako konkretny produkt – Bravia);
- 20% z tych rozmów ma określony stosunek do marki – w 50% przypadków jest on pozytywny, w 33% negatywny (kolejny już dowód na to, że pozytywny WOM jest bardziej powszechny);
- 80% rozmów o markach i produktach ma jednak charakter neutralny – taki wynik sugeruje, że ludzie wykorzystują mikroblogi do poszukiwania informacji o markach i produktach bardziej niż do wyrażania na ich temat konkretnych opinii; prowadzenie firmowego konta na Twitterze/ Blipie wydaje się być zatem dobrym pomysłem – skoro ludzie zadają pytania dot. marek i produktów, najlepszą „osobą”, która może im odpowiedzieć jest właśnie marka;
- kiedy badacze porównywali liczbę negatywnych i pozytywnych opinii nt. marek/ produktów tydzień po tygodniu, okazało się, że nie są one stałe – zmieniło się aż 60% opinii (32,5% pozostało niezmiennych); taki wynik sugeruje, że mikroblogowanie o markach/ produktach jest niezwykle dynamiczne i w związku z tym wymaga ze strony przedsiębiorcy stałego monitoringu (co z tego, że dziś mówią o mnie dobrze, kiedy za kilka dni mogą mówić bardzo źle);
- sposób przekazywania informacji o produktach i markach można porównać do „normalnego” konstruowania zdań; badanie wykazało, że średnia liczba wyrazów w komunikacie dotyczącym marki/ produktu wynosi 16; zważywszy, że użytkownicy mikroblogów mają do dyspozycji zaledwie 140 znaków, okazało się, że to niewiele mniej od liczby wyrazów, które występują w zwykłym angielskim zdaniu (25); taki wynik sugeruje, że komentarze o markach i produktach przypominają w swojej konstrukcji „normalną” konwersację, a nie np. hasła, które wpisujemy w wyszukiwarce.
Źródło: B. J. Jansen, M. Zhang, K. Sobel, A. Chowdury, Twitter Power: Tweets as Electronic Word of Mouth, Journal of the American Society for Information Science and Technology, 60 (9), 2009, pp. 1-20.
Zdjęcie na stronie głównej: www.sxc.hu
Podobne wpisy:
- I kto to mówi?
- Najsilniejsze marki na świecie wg wskaźnika WOM
- WOŚP – marka idealna
- Fritz Kola, czyli interaktywność w tradycyjnym ujęciu
- Po konferencji WOMM
subskrybuj










Jedna uwaga – na Twitterze bardzo duży procent użytkowników to marki same w sobie, używające różnych api do wysyłania masowo tweetów reklamowych. Biorąc to pod uwagę procent rozmów zwykłych (prywatnych) użytkowników spadnie drastycznie. W badaniu chyba tego nie uwzględniono. Odejmijmy od pozytywnych wpisów jakieś 30% i wtedy pewnie otrzymamy właściwy wynik całkowitych rozmów o markach.
Wydaje mi się, że uwzględniono. Co prawda w części „Data Collection & Analysis” jest tylko informacja o tym, że z analizy usunięte zostały powtarzające się wpisy oraz wpisy nieanglojęzyczne. Ale już w podsumowaniu (s. 17) mamy takie zdanie: „Some part of the positive tweets could be part of commercial viral marketing by corporations (i.e. hiring persons to post positive tweets about companies or products); however, given the large number of tweets examined, it would seem that this would be a small part if it existed at all.” Część wpisów kodowana była bowiem ręcznie. Ale postaram się jeszcze to wyjaśnić u źródła. Pzdr, N.
Ciekaw jestem, jakby wypadły analogiczne badania w Polsce. Nad Wisłą Twitter to cały czas dość świeży temat. A może blip albo pinger mają jakieś upublicznione podobne dane?
Czy w amerykańskim badaniu istniały wyjściowe czytelne kryteria oceny wydźwięku komunikatów? Rzeczywiście tych 50% pozytywnych to dużo.
Przy okazji, podsuwam coś a propos „wydźwięku”:
http://annamiotk.pl/2009/09/09/ocena-wydzwieku-w-nowych-mediach/
Hi! Nice summary of the article and some good questions and comments.
The use of Twitter by commercial organizations is certainly on the rise, and this is something that one can examine. Both Twitter accounts by a company and paid viral marketing efforts.
My examination of several thousand tweets qualitatively, leads me to believe that these corporate tweets are relatively small, relative to entire population of Twitter users. However, a specific study would be of value.
Here is an interesting post that highlights how, almost unconsciously, we tweet about products or brands. http://socialmediatoday.com/SMC/123878
Dear Professor, thank you very much for your comment and the explanation provided. Kind regards, Natalia Hatalska
Thank you very much for explaining results of this survey!
Here is also another take on the high percentage of positive brand comments.
http://www.readwriteweb.com/archives/on_twitter_information_beats_sentiment.php