Wizerunek PB i posła Palikota – na pewno różny?

14 września 2009 | 23:26 |  | 


PalikotPBJanusz Palikot wystąpił w reklamie. Jak wiemy, nie jest to jednak ani promocja broni palnej, ani wibratorów, ani nawet alkoholu. Janusz Palikot reklamuje gazetę. Puls Biznesu dokładnie. Konkurencyjne media zastanawiają się teraz, czy to etyczne, aby polityk w ogóle cokolwiek reklamował. Ba! Nawet nie cokolwiek – tu chodzi o źródło informacji przecież. I o czyn-ne-go polityka! Ja jednak nie pociągnę tego wątku, bo, według mnie, w tym przypadku problem jest zgoła inny.  I raczej dotyczy tego, w którym kierunku podążają media. Tradycyjne, przede wszystkim. Z mocnym wskazaniem na prasę.

Redaktor naczelny PB tłumaczy, że wybór posła Palikota jako tzw. „endorsera marki” był świadomy, naturalny i w pełni uzasadniony. Przedsiębiorcy, podobno, bardzo cenią posła Palikota za to, czego dokonał w ramach swojej działalności w komisji „Przyjazne państwo”. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się (zarobiony jestem :)). Ale zgadzam się, że wybór uzasadniony i naturalny. Z pewnością także i świadomy. Dlaczego?

Jeśli spojrzeć na to, w jaki sposób konsumujemy media, to wyraźne są dwa trendy (trendów jest oczywiście więcej, ale akurat te dwa wyjątkowo pasują do tematu). Po pierwsze, widoczne jest  przesunięcie naszych preferencji w kierunku  krótkich newsów. Niestety, nikt z nas nie ma czasu, żeby czytać artykuł na 3-4 szpalty. Przyzwyczaił nas do tego Internet (na ekranie czyta się niewygodnie, więc najczęściej przeglądamy tylko nagłówki linków, które wyskoczą nam w Google’u na konkretne hasło), ale przyzwyczaiła i telewizja (jeden materiał w głównym wydaniu wiadomości rzadko kiedy przekracza 2-3 minuty). Zresztą szczerze mówiąc, zamiast czytać, najchętniej oglądalibyśmy tylko obrazki (to z kolei widać wyraźnie w magazynach).

Poza tym oczekujemy, że te krótkie newsy będą wyraziste. I że oprócz informacji, dostarczą nam rozrywki. To drugi trend – tzw. infotainment – przesunięcie preferencji w kierunku „miękkich” newsów. Zwróćcie uwagę, ile miejsca w mediach poświęca się dziś plotkom, skandalom i kłótniom (nawet już nie dotyczącym tzw. gwiazd, ale samych polityków), a ile tzw. „twardym” newsom – np. konfliktom zbrojnym, wydarzeniom gospodarczym etc.
Poseł Palikot wychodzi tym trendom naprzeciw. Nie będę tu oceniać (bo chyba nawet nie ma czego) poziomu merytorycznego jego wystąpień. Ale muszę przyznać, że zawsze są one krótkie, dobitne, widowiskowo-obrazkowe i zapewniają sporo rozrywki, choćby tej w aurze skandalu.  Seks i przemoc działają na nas najmocniej, więc poseł Palikot  na konferencję prasową przynosi sztucznego penisa i pistolet. Dzięki takim akcjom jego wizerunek jest jednoznaczny.
To właśnie docenił i postanowił wykorzystać Puls Biznesu. Poseł Palikot daje społeczeństwu coś, czego to społeczeństwo oczekuje. A skoro społeczeństwo oczekuje, to media o tym piszą (no cóż, sprzedaż wciąż jest najważniejsza). No bo czym innym wytłumaczyć fenomenalną popularność posła Palikota w mediach – przecież nie stanowiskiem, które zajmuje, zasługami, podejmowanymi inicjatywami, erudycją, wiedzą czy postawą obywatelską.
A jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę fakt, że Puls Biznesu tak naprawdę zawsze był swego rodzaju Super Expressem (bez urazy) wśród gazet biznesowo-finansowych, to nagle wszystko staje się spójne. I reklamowany produkt, i reklamujący go „celebryta”. Naprawdę – taka harmonia zdarza się niezwykle rzadko (np. taka Iwona Pavlović i mrożonki? ZGRZYT!).

Marketingowo nie mam więc nawet do czego się w tej kampanii przyczepić. No może hasło… jakieś takie niejasne (że puls? ważniejszy od faktów? he?).

Zdjęcie Janusza Palikota na stronie głównej pochodzi z serwisu Strefa Biznesu.

Podobne wpisy:




Komentarze

12 komentarzy do “Wizerunek PB i posła Palikota – na pewno różny?”
  1. BF pisze:

    Ja hasło rozumiem w ten sposób, że „Puls biznesu” jest ważniejszy niż „Fakt”. Ale czemu tylko czasami?

  2. Michal S pisze:

    Hasło beznadziejne, bo jego przekaz jest niekorzystny dla Pulsu Biznesu.
    Moim zdaniem sam Palikot jest osobą, która coś sobą reprezentuje, natomiast doskonale rozumie, że aby zaistnieć ze swoim przekazem w mediach musi budzić kontrowersje – ktoś po prostu mądry nie ma szans na pojawienie się w nich. Druga sprawa ze PO przydzieliło mu zadanie błazna i rozładowującego atmosferę.

    Dla mnie dobry pomysł, by wykorzystać tak barwna postać, natomiast sama realizacja jest fatalna, hasło fatalne, sam wygląd tego plakatu jest tragiczny. Niewykorzystany potencjał.

  3. krzysiek pisze:

    dlaczego Pani Pavlovic i mrozonki to zgrzyt?

    • Joanna pisze:

      Krzyśku, Natalia ma rację. Pani Pavlovic jest dla przecietnego Polaka sędzią na turniejach tanca, światową i elegancką kobietą, damą. Ktoś taki kojarzy się przeciętnej osobie z kategorią premium, czyli np.: drogą, włoską kawą, perfumami, ekskluzywną odzieżą. Ale stanowczo nie z płynem do mycia szyb (bo czy ona wyglada na taka ktora sama je myje? czy bylaby w tej roli wiarygodna) Podobnie mrożonki w cenie 5zł to niekoniecznie kategoria produktów licująca z artystyczną i odpowiedzialną funkcją sędziego turniejów tańca. Naprawde widzisz tą pania wrzucajaca w fartuszku te mrozone warzywka na patelnię i jedzaca z rodziną taki obiadek za 5 zl? Stąd ten zgrzyt.Tu bardziej pasowalaby chocby osoba w stylu Bozeny Dykiel utozsamiana z rolami kur domowych.

      • krzysiek pisze:

        masz racje. ale zobacz po pierwsz: marka się nazywa Bolero – odnosnik do tanca ? po drugie producent jest firma z olsztyna tak jak Pani Pavlovic.po trzecie: rynek konsumenta w ciagu trzech lat sie bardzo zmienia. z tego co napisałas tj kury domowej zmienia sie w kierunku szybkiego posiłku dla ludzi w biegu z jednej strony a zdrugiej w kierunku ludzi dbajacych o zdrowie (mrozone warzywa i owoce). 40 procent warzyw i owoców mrozonych sprzedaje sie w warszawie. a główne rynki to duze miasta. aha jeszce link do artykułu z gazety olsztyńskiej a w nim „Gorzej, a nawet kiepsko idzie moje mi gotowanie. Na szczęście teraz jest dużo gotowych potraw – na wynos, mrożonki. Często je wykorzystuję. Choć chłopcy mówią, że im smakują moje obiady, wiem, że jeszcze muszę się uczyć.” http://gazetaolsztynska.wm.pl/Mam-wiecej-milosci–popularnosci–szczescia,36698 z 24.12 2007

        • Joanna pisze:

          Twoje argumenty moga byc przekonywujace,ale dla kogo? Dla kogos kto wie o Pavlovic naprawde duzo. Ja, podobnie jak przecietny konsument, nie wiem ze jest z Olsztyna ani nie pamietam wywiadu sprzed 2 lat(!) Hmm, a kto w ogole pamieta?

          Ponadto, nie kazdy wie skad jest Hortex, a co tu mowic Bolero, takze doszukiwanie sie przez konsumenta korelacji na tym poziomie uwazam za malo prawdopodobne.

          • Joanna pisze:

            Ach i jeszcze jedno. Zdrowa zywnosc i Pavlovic ok, ale mrozonki na obiad za niecale 5 zl kojarze bardziej ze studentem w akademiku (ja osobiscie zylam wtedy na mrozonkach)anizeli z osoba zarabiajaca krocie.

          • krzysiek pisze:

            artykuł znalazłem jak wpisałem w googlach pavlovic mrozonki. :) pierwsza rzecz – Ty używasz swojego przykladu i postrzegania klienta mrozonek przez pryzat swojej osoby. a ja starałem się powiedzieć że ten przeciętny klient sie zmienia. nie tylko nie jest biednym studentem- zreszta nigdy nim nie był tak do końca a własnie zaczyna nim byćelegancka Kobieta dbająca o zdrowie i linie lub dobrze zarabiający singiel. oczywiscie masz prawo tak sadzic i mieć swoje zdanie. zgadzam się że o Bolero nikt nie wie. albo nieliczni tylko jak inaczej zacząc budowanie marki i wizerunku. nie od razu rzym zbudowano. no nic. każdy zostanie przy swoim. mi sie pavlovic nie gryzie z mrozonkami. dla Ciebie to powinna bc kura domowa lub biedny student … :) trzymaj sie ciepło. miło było wymienic parę zdań :)

  4. nowacki pisze:

    z jednej strony hasło do mnie przemawia – prztyczek w stronę faktu wydawał mi się oczywisty, ale z drugiej – „fakt” i „pb” trudno nazwać bezpośrednią konkurencją. może po prostu to miał być sygnał dla potencjalnych czytelników, że pb to zupełnie inna ranga niż brukowce? trudno powiedzieć.

  5. pluton_1 pisze:

    Mój sprzeciw budzi stwierdzenie, że ‘Palikot daje społeczeństwu coś, czego to społeczeństwo oczekuje”.
    Jest to opinia w dużej mierze krzywdząca. Oczywiście nie dla, Palikota, bo jemu takie słowa to ‘miód na serce’. Mam na myśli drugą stronę – społeczeństwo. Czy naprawdę, zwykli, normalni ludzie tylko ‘igrzysk i chleba’ w życiu oczekują?
    No…, jak to z nami jest ?!
    Ja myślę, że mimo wszystko jest normalnie. To znaczy, zwykłym ludziom potrzebne są oczywiście i igrzyska i chleb (Palikot daje jedynie ‘igrzyska’ i to wątpliwej jakości) . Ludzie potrzebują jednak czegoś więcej. Czegoś, co trudno wyrazić słowami a co każdemu z nas ‘w duszy gra’.
    Być może są to zasady, których w życiu chcielibyśmy się trzymać? Być może są to ‘wartości’ (pojęcie tak bardzo obśmiewane ostatnio), które mimo wszystko, chcielibyśmy realizować ? A może to ojczyzna (aż strach dzisiaj wypowiadać to słowo), której chcielibyśmy się poświęcić ?
    I polityk jest po to, aby te sprawy w naszym imieniu wyartykułować i realizować – wszystkie! Jeżeli go stać tylko na ‘igrzyska’ to pozostaje tylko błazen i pajac.
    A wracając do zdania, które wzbudziło mój sprzeciw. Bardziej adekwatne do rzeczywistości byłoby „Poseł Palikot daje mediom coś, czego te media oczekują”
    I tutaj pozostaje tylko zapłakać. Tak nisko nasze media spadły. I nie tylko te ze ‘wskazaniem na prasę’. Bo właściwie to prasa jeszcze jako tako się broni. Ale telewizja to już tragedia zupełna.
    Na całym świecie normą jest, że media krytykują rząd. I dobrze. Bo rządowi trzeba zawsze patrzeć na ręce. Żeby dobrze prowadził nasze sprawy. A jak jest u nas ? Zupełnie odwrotnie. Nasze media, rządowi (obecnemu oczywiście) prawie, że z dzióbka piją a walą … w opozycję jak w bęben, wręcz z perwersyjną satysfakcją. I Palikot jest zawsze pod ręką.
    Na koniec meritum sprawy. Czy poseł może występować w reklamie? Prawo chyba tego nie zabrania. Ale jest jeszcze coś takiego jak dobry obyczaj. Bycie posłem to służba publiczna. Noblesse oblique.
    I na koniec ad vocem do Michała S – ‘ Druga sprawa, że PO przydzieliło mu zadanie błazna’. Pełna zgoda w tej sprawie. Ale przecież mógł tej roli nie przyjąć. W końcu mamy wolną wolę, no nie ? Palikot też !

  6. Cyprian Maciejewski pisze:

    PB oraz JP to zaiste ciekawe połączenie. Puls od dłuższego czasu próbuje wprowadzić trochę „kolorytu” w segmencie dzienników (i dodatków do nich) biznesowo-finansowych. Dowodem na to są choćby momentami odważne, nieszablonowe okładki czy hipotezy na jedynkach. Teraz w ten nurt wpisać miał się chyba też p. Palikot w reklamie i uważam to za dobry ruch, tylko kiepsko rozegrany marketingowo.

    Pan Poseł zgodziłby się na wiele, gdyby na tym skorzystał medialnie. Dlatego warto było tu podjąć bardziej wyrazistą kreację i slogan. Oczywiście, nie mam na myśli wielkich kontrowersji, ale coś bardziej charakterystycznego niż poseł z gazetką w ręku. Swoją merytoryczną pracą redakcja jest w stanie wygenerować cytowalność jej przekazów w innych mediach na poziomie 150, podczas gdy GW czy Rzepa potrafią być 10 razy więcej przytaczane (miesięcznie). PB nie ma raczej w przeglądach prasy, ma małą sprzedaż i jest po prostu pomijany. W taki oto komercyjny sposób mógł dość dobitnie przypomnieć o swoim istnieniu i konsekwentnie rozwijać wątek (i pośrednio subwątki, jak kwestie etyczne)jeszcze przez najbliższe tygodnie. Gazeta o sprzedaży na poziomie 20 tys. egz. ma zdecydowanie więcej do zyskania niż stracenia. Nic z tego raczej nie wyjdzie.
    Choć nie wszystko jeszcze stracone.

    Osobiście PB nie przypisuję cech „superexpressowych”, o czym wspomniała Natalia, bo to ciut za mocne dla mnie stwierdzenie. Pozdrawiam;)

  7. Rybak pisze:

    Ciekawy temat.Bardzo ciekawe i pouczajace komentarze.

Dodaj komentarz

More in Prasa (11 of 40 articles)