Miasto, masa, maszyna
Hm. Jakoś z manifestem Awangardy Krakowskiej skojarzyła mi się najnowsza kampania Toyoty Prius. Pewnie dlatego, że jest w niej miasto i maszyna. Ale na tym podobieństwa się kończą. Awangardzistów fascynowała cywilizacja, a w kampanii Toyoty mamy tzw. „back to basics” – pojawia się człowiek i… natura. W ramach tzw. kampanii przygotowującej (launch samochodu planowany jest na 2010 rok), w centrum Bostonu pojawiły się 5,5-metrowe kwiaty, zasilane bateriami słonecznymi. Dodam, że kwiaty nie pełnią wyłącznie funkcji ozdobnej – mieszkańcy miasta mogą się do nich „podłączyć” i naładować telefon albo laptopa, a także skorzystać z internetu (darmowe WiFi). Fajne.
Leitmotiv kampanii to „Harmonia między człowiekiem, przyrodą i maszyną”. Wygląda więc na to, że mamy tu połączenie dwóch popularnych ostatnio trendów marketingowych: eco i experience. Ciekawe.


Więcej zdjęć i informacji na Flickr.
Podobne wpisy:
- Pięknie zaistnieć w przestrzeni miejskiej
- Captcha advertising, czyli co fajnego reklamowo można zrobić w sieci
- Piłka nożna gdziekolwiek, także w ubikacji…
- C jak „celebrity” i F jak „fun”
- Do you Oohgle?
subskrybuj










Jakiż zmarnowany potencjał – pomysł genialny, ale gdyby jeszcze kwiaty poza energią słoneczną były zasilane wiatrem – kręciłyby się im płatki, to byłoby już wyśmienite. Kampania świetna.
Szkoda tylko, że to reklama Priusa. ;)
W 2007 w Cannes nagrodzony został billboard banku Nedbank umieszczony w RPA, zamontowaną miał baterię słoneczną, któa zasilała billboard oraz pobliską szkołę. Zastanawiałem się kiedy jakaś proekelogiczna firma wykorzysta ten pomysł i po 2 latach padło na Priusa, który notabene wcale nie jest ekologiczny ;P. Ale wygląda fajnie ;)