Koncert krokodylich łez

7 lipca 2009 | 23:37 |  | 


MichaelJackson_smallOd prawie dwóch tygodni nie czytam i nie oglądam żadnych wiadomości na temat śmierci Michaela Jacksona. Celowo, bo drażni mnie kręcąca się właśnie machina pt. „Jak jeszcze mogę zarobić na śmierci króla popu?!” Ale właśnie skończyłam oglądać na CNN koncert pożegnalny – Michael Jackson. The Memorial – i dosłownie dwa słowa komentarza z mojej strony na ten temat. Nie chodzi mi tu o różnice kulturowe albo moje osobiste podejście do tematu życia i śmierci. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma natomiast fakt, że cały ten koncert podszyty był dla mnie swego rodzaju sztucznością.
Bo – mimo najszczerszych chęci – trudno uwierzyć mi w prawdziwość uczuć Ushera, który śpiewa, opierając się o trumnę Jacksona, a na koniec teatralnym gestem zrywa okulary słoneczne. Albo w prawdziwość uczuć Marlona Jacksona, którego do tej pory nie znał nikt, a teraz zapamiętają wszyscy, bo zaczął i zakończył swoje wystąpienie spazmatycznym płaczem. I wreszcie trudno mi uwierzyć w prawdziwość uczuć pozostałych braci Jacksona, kiedy widzę, jak nagle nerwowo zaczynają się tłoczyć za plecami śpiewającej dziewczyny – tylko po to, żeby „złapała” ich kamera.

Zarówno dzisiejszy koncert, jak i wszystko to, co działo się do tej pory (pierwsze okładki gazet, wystawki w księgarniach i sklepach muzycznych czy wreszcie linki sponsorowane w Google’u pt.: „Sprawdź koniecznie, kto przejmie opiekę nad dziećmi Jacksona”), przypominają mi zajęcia z podstaw marketingu. A dokładnie z przedłużania cyklu życia produktu. Bo, oczywiście, z marketingowego punktu widzenia Michael Jackson był produktem. Fantastycznym produktem, nawiasem mówiąc, zwłaszcza w swoim najlepszym okresie.

Ale przede wszystkim Michael Jackson był człowiekiem. I dobrze byłoby o tym pamiętać. Chociaż przez chwilę, w dniu jego pogrzebu.
A jutro? Jutro już można liczyć przychody z tantiem…

Zdjęcie Michaela Jacksona pochodzi z serwisu: musicwallpapers.net

Podobne wpisy:




Komentarze

8 komentarzy do “Koncert krokodylich łez”
  1. pluton_1 pisze:

    Brawo! Myślę, że nie było łatwo pójść z tym komentarzem pod prąd ogólnoświatowej histerii… Tak, nie wszystko w życiu (i śmierci) człowieka jest na sprzedaż…

  2. BF pisze:

    A czy nie podobnie było z naszym papieżem? Tak samo nabijano sobie kabzę kosztem jego śmierci.

    Stacje radiowe, jak zwykle raz na ruski miesiąc puściły kawałek MJ to teraz na okrągło go słyszę.. A niewierni, po śmierci papieża nagle stali się zagorzałymi katolikami..
    Obłuda i pieniądze to nasza rzeczywistość niestety.

    • Natalia Hatalska pisze:

      Mam dokładnie takie same skojarzenia. N.

      • Michał pisze:

        W Polsce dopiero na śmierci Papieża „uczyliśmy się” jak dobrze uproduktowić śmierć. Teraz sprzedaje się w podobnym opakowaniu każdą dużą tragedię, schodząc coraz niżej. Amerykanie pokazali nam, co jeszcze można zrobić. Choć wg wielu nie godzi się. Także nasze uczucia są bardzo podobne.

        Przestałem oglądać i śledzić informacje o Jacksonie, bo co mnie interesują opinie ludzi, którzy widzieli go dwa razy w życiu, a teraz okazali się jego bliskimi przyjaciółmi? Media, które prze ostatnią dekadę nic poza wieszaniem psów nie robiły, teraz nagle pamiętają tylko o jego wielkości, itd…

  3. MB pisze:

    A.lepszych igrzysk nie mógł sobie wymarzyć sam MJ. myślę, że to nawet było bardzo w jego stylu. B.samego Memorial nie oglądałam, z wyboru. natomiast śledzę emocje kilku londyńskich fanów Jacksona od czasu jego śmierci i to są emocje, które trudno mi zrozumieć. ale dają mi próbkę zbiorowej histerii, jaka ogarnęła świat. histerii chwilowej. C.ja pozostanę wierna moim ulubionym kawałkom Jackson 5…

  4. Maciejson pisze:

    Są też ciekawe projekty które pojawiły się po smierci M.J.

    W drodze kondolencji powstały dwa ciekawe projekty które opisałem.

  5. Wesoła Sówka pisze:

    Ktoś musi umrzeć, aby żyć mógł ktoś.

  6. julievna pisze:

    W identycznym tonie napisałam o tym u siebie na blogu. Identyczne odczucia.

Dodaj komentarz

More in Różne (126 of 173 articles)