Samochody i inne pojazdy jako nośnik reklamowy: TOP10
Ci, którzy mieszkają w Warszawie (albo często w niej bywają), doskonale znają problem tzw. seks-ulotek za wycieraczkami samochodu. Nigdy nie wiadomo, co z tymi ulotkami zrobić. Wyrzucić nie ma jak (przecież nie na ulicę, a koszy w pobliżu na ogół brakuje), więc człowiek pcha te ulotki, gdzie popadnie: do bocznych kieszeni i schowków. Zapomina potem, co gdzie wsadził, aż do momentu, gdy owe materiały reklamowe znajdzie mąż (albo, nie daj Boże, żona). I wtedy, oczywiście, awantura gotowa :). Dziś więc, swego rodzaju inspiracja (nie tylko dla seksbranży, oczywiście) – jak można reklamowo inaczej wykorzystać samochody stojące na parkingu. TOP10 poniżej, a ja tylko dodam, że w niektórych przypadkach, nie chciałabym zastać swojego samochodu „w takim stanie” :).
10. Aha.de: Scratch
Aha.de to internetowa wyszukiwarka ubezpieczeń samochodowych. Naklejka udająca zarysowanie, została przyklejona na samochody stojące na parkingach przy centrach handlowych. Na końcu rysy był adres strony aha.de i hasło: „Czy jesteś dobrze ubezpieczony?”

Agencja: Euro RSCG, Dusseldorf, Niemcy
9. Mapfre Automoviles: Training Wheel
Firma ubezpieczeniowa Mapfre Automoviles przygotowała specjalną ofertę dla początkujących motocyklistów. Aby ją zakomunikować, do zaparkowanych pojazdów przyczepione zostało dodatkowe kółko z hasłem: „Początkujący motocykliści mogą się teraz cieszyć lepszymi warunkami ubezpieczenia.”

Agencja: M&C Saatchi, Madryt, Hiszpania
8. Guinness: Double Vision
Akcja piwa Guinness. Hasło na dodatkowej dziurce od klucza: „Czy na pewno powinieneś prowadzić? Pij odpowiedzialnie. Jeźdź odpowiedzialnie.”


Agencja: Saatchi&Saatchi, Cape Town, Afryka Płd.
7. Semina Gel: Keyhole
Magnes z komunikatem dotyczącym żelu nawilżającego został umieszczony na samochodach zaparkowanych w miejscach, gdzie przebywa grupa celowa LGBT (lesbian, gay & bisexual).

Agencja: Euro RSCG, Brazylia
6. Giller: Powder Snow
W tej akcji ważny jest kontekst. Zima 2005/2006 była w Monachium najdłuższą zimą, z jaką Niemcy mieli dotychczas do czynienia. Po czterech miesiącach śniegu i mrozu, ludzie mieli już serdecznie dość takiej pogody. Sytuację tę wykorzystało biuro podróży Giller. Team promocyjny na zaśnieżonych szybach samochodów napisał ceny ofert last-minute. Za wycieraczki dodatkowo włożone zostały ulotki z adresem strony biura podróży.

Agencja: Serviceplan Dritte Werbeagentur, Monachium, Niemcy
5. LoJack Assist: Invisible Wheels
LoJack Assist to firma z kategorii pomoc drogowa. W ramach kampanii launchowej przygotowali specjalne cut-outy, które – przytwierdzone do kół – wyglądały jakby samochód tych kół był pozbawiony. Z tyłu nośnika znajdowało się hasło: „Tak szybko, jak możesz to zdjąć, LoJack Assist rozwiązuje Twoje problemy z samochodem. Zadzwoń.” Akcja okazała się ogromnym sukcesem. Cut-outy umieszczone zostały na 12 000 samochodów, 7 500 osób zadzwoniło, żeby dopytać o szczegóły (response rate: blisko 63%), prawie 3000 zamówiło usługę (response rate: 25%).

Agencja: Wunderman Argentina, Buenos Aires, Argentyna
4. Accor: Fried Egg
Latem temperatura powietrza w UAE dochodzi nawet do 50 stopni. Na masce samochodu można wtedy smażyć jajka. Tym tropem poszła sieć hoteli Accor. W samo południe, na zaparkowanych samochodach zostały umieszczone magnetyczne jajka sadzone. Na odwrocie magnesu widniało hasło: „Nie smaż się. Zarezerwuj hotel w Europie już teraz. Specjalne ceny dla mieszkańców UAE.”

Agencja: JWT, Zjednoczone Emiraty Arabskie
3. VW GTI: Unreachable
Kampania wykorzystująca tzw. mikronośniki. Jej celem było przypomnienie, że VW Golf jest w swojej kategorii najszybszym samochodem. W tym celu malutkie naklejki z wizerunkiem Golfa przyklejone zostały na szyby samochodów innych marek. Komunikat był jednoznaczny: prędkość GTI jest dla Twojego samochodu nieosiągalna.

Agencja: DDB Mexico
2. GlassNSeguros: Broken Window
Akcja dla internetowej firmy ubezpieczeniowej w Lizbonie. Drugie miejsce za wyjątkowy realizm naklejki i komunikat ściśle związany z ofertą (wymiana wybitych szyb to przewaga konkurencyjna tej firmy ubezpieczeniowej).

1. Playground: Bike Saddle
Playground to sklep z ofertą skierowaną do ludzi aktywnie uprawiających sport „na dworze”. To bardzo wąska grupa, więc Playground postawił na osoby, które jeżdżą na rowerach niezależnie od pogody. Kampania wystartowała w grudniu. Jako nośnik wykorzystano specjalne foliowe ochraniacze na siodełka. Hasło brzmiało: „Cześć twardzielu!”
Niekwestionowany lider zestawienia za to, że dobro konsumenta znalazło się na pierwszym miejscu. Jaka to miła niespodzianka znaleźć zimą suche siodełko na swoim rowerze! :)

Agencja: Akestam.Holst, Sztokholm, Szwecja
Podobne wpisy:
subskrybuj











To bardzo delikatna sprawa – by osiągnąć cel, reklama narusza prywatną własność klienta. Ja sam odebrałbym raczej wrogo wiele z ww. przypadków i myślę że nie jestem w tym odosobniony. Niektóre z nich są w dodatku dość „perfidnie” prowokują (np 3.VW GTI). Czy taka reklama potrafi do czegoś pozytywnego zachęcić? Trudno mi to sobie wyobrazić, szczególnie w naszym kraju.
Zgadzam się z tym, nie był bym szczęśliwy, gdyby ktoś nakleił mi naklejkę na szybę albo tym bardziej na lakier. Nie sądzę, że to dobre pomysły, najlepszy chyba z tym śniegiem i naklejką na koło, ponieważ nie było to zbyt inwazyjne. W skuteczność numeru 1 nie wierzę, to raczej kampania, która miała przynieść rozgłos za oryginalność, a nie odnieść realny cel.
Teraz zaczynam podejrzewać, że napisy „brudas” na dawno nie mytych samochodach to marketing partyzancki myjni samochodowych.
Nie pochwalam tego typu reklamy. Dlaczego? Nieproszone „wchodzą” na odbiorcę. Dobra reklama to taka, która nie wymaga, w tym akurat przypadku, używania i przy tym „łamania paznokci”, aby zedrzeć to, co naklejono na naszych pojazdach, aby w spokoju odjechać. Patrząc od strony reklamodawców, można by pomyśleć, że te formy reklamy są kreatywne, niebanalne, zwracające na siebie uwagę. Owszem. Ale czy przypadkiem nie wydają się być takie przez pierwsze trzy sekundy, kiedy to podchodzimy do własnego pojazdu? Mogą nawet w tym momencie bawić. Ale co potem? „Wchodzą na nas”. Nie możemy ich pominąć, bo musimy zedrzeć naklejkę, zdjąć nakładkę na koło… aby zwyczajnie sobie pojechać.
Dla mnie to tak, jak z wieszaniem ulotek na klamkach mieszkań przez firmy oferujące dowóz jedzenia do domu. Fastfood. I mnóstwo śmieci. W momencie jak otwierasz mieszkanie i widzisz 5 zawieszek na klamce. Zastanawiasz się, dlaczego nie możesz mieszkać gdzieś w spokoju i po prostu wrócić do własnego domu. Bez śmieci na twojej własnej „klamce”. Podobnie jest z parkowaniem. Najpierw tracimy co najmniej 30 minut, aby znaleźć miejsce dla samochodu, a potem również nie możemy w spokoju odjechać, bo przed odjazdem musimy połamać sobie paznokcie lub zastanowić się czy zaśmiecić włożoną za drzwi ulotką samochód lub ulicę.
Jedyną reklamę jaką mogłabym zaakceptować jest akcja Guinessa. Tylko dlatego, że można ją zaklasyfikować do CSR (Corporate Social Responsibility). Faktycznie daje do myślenia. Może i trzeba coś zeskrobać z lakieru (nawet z możliwością jego naruszenia), ale jednak ta czynność wywołuje refleksję… I słuszną. Nawet jeden kieliszek wina może być w skutkach bardziej „upierdliwy” niż zeskrobanie nawet stu czy więcej naklejek.
Jestem w stanie zaakceptować takie rozwiązanie, tylko i wyłącznie przy kampaniach społecznościowych. Niedawno zauważyłem naklejki na samochodach zaparkowanych na miejscach dla inwalidów „parkujesz? zdrapujesz!”. Naklejki są bardzo ciężkie do usunięcia, więc jest szansa, że kogoś czegoś nauczą. Szkoda tylko, że akcja działa na tak małą skalę. Podsyłam link: http://parkujesz-zdrapujesz.org/
Szanowni (krytyczni) przedmówcy słyszeli o naklejkach antystatycznych lub non-perm, o magnetycznych nie wspominając?
Nie trzeba łamać paznokci.
To nieco łagodzi inwazyjność niektórych rozwiązań, niemniej jednak rozumiem Wasze obiekcje. Tylko się z nimi nie zgadzam :)
Pozdrawiam