Déjà vu?
Dwa dni temu pisałam o niestandardowych realizacjach reklamowych dla kawy. Na 10. miejscu zamieściłam doskonale znaną akcję Starbucksa z przyklejonymi kubkami do dachów taksówek. Akcja przeprowadzona była w 2004 roku. Dziś, przeglądając BlissOutOfHome, zauważyłam podobne zdjęcie. Taxi, kubek i napis na szybie. Po polsku! Wchodzę dalej i co się okazuje? Otóż, w styczniu 2009 – pod hasłem „ZapraszaMY stawiamy” – Orlen promował Stop Cafe (tzw. kąciki gastronomiczne na swoich stacjach). W ramach promocji, każdy z klientów, który kupił coś (oprócz paliwa) na stacji Orlen za kwotę co najmniej 25 PLN, otrzymywał nagrodę gwarantowaną: kubek kawy. Aby poinformować konsumentów o akcji, wykorzystano 800 taksówek: na tylnych szybach zamontowano naklejkę, a na dachu… no co za niespodzianka! – kubek…
Strefa Magnum w kinach
A już myślałam, że zbliża się coroczny sezon ogórkowy. BTW: nie wiem, czemu sezon ogórkowy na niestandardowe działania reklamowe przypada zawsze latem. Obiektywnie rzecz biorąc, wakacje to najlepszy okres na tego typu komunikację. Potencjalni klienci są właśnie na zewnątrz. No cóż, może wiąże się to z generalnym ograniczeniem wydatków reklamowych w lipcu i sierpniu. Ostatecznie, poza piwem, olejkami słonecznymi i lodami niewiele się w tym okresie sprzedaje :). No właśnie – o lodach miałam pisać. Agencja Orangeblue z Poznania zorganizowała dla Magnum bardzo fajną akcję – w wybranych salach kinowych multipleksów wydzielono tzw. Strefę Magnum. Strefa ma symbolizować najwyższą jakość lodów Magnum, w związku z tym obejmuje kilkadziesiąt najlepszych miejsc w sali kinowej – fotele zostały obite brązową skórą i tworzą kształt loda Magnum.
Kawa, która postawi cię na nogi – TOP10
Postanowiłam dziś opublikować TOP10 najlepszych niestandardowych reklam kawy. To tak na wszelki wypadek, gdyby dopadły Was zbliżające się przesilenie letnie, spadek ciśnienia albo po prostu tzw. poniedziałkowy zjazd. Tytułem wyjaśnienia – do zestawienia nie wrzuciłam dymiących filiżanek Jacobs zrealizowanych przez AMS w 2006 roku. Były super, ale wszyscy je znamy. Poniżej zatem 10 trochę mniej znanych realizacji, ale równie udanych. Choć, przyznaję, w niektórych przypadkach połączenie kawy i konkretnego nośnika jest dość kontrowersyjne. Kosze na śmieci i studzienki kanalizacyjne jakoś z kawą nie do końca mi się kojarzą. Zwłaszcza jeżeli po uwagę weźmiemy zapach…
O depilacji w japońskim wydaniu
Zbliża się lato, więc temat depilacji różnych części kobiecego ciała wypływa co chwilę. W różnych krajach oczywiście. Najpierw więc mieliśmy Szwajcarię, depilację okolic bikini i w związku z tym przystrzyżoną wycieraczkę. Teraz czas na Japonię i depilację pod pachami. Oto spot TV, w którym z pewnością nie zobaczycie tego, co znacie z naszych ekranów telewizorów. Nie ma w nim pięknej wydepilowanej kobiecej pachy i zanurzonego w niej męskiego nosa. Nie. Tym razem przygotujcie się na coś zupełnie innego. Szczerze mówiąc, nawet trudno określić mi, jakie emocje wywołuje we mnie ten spot. Mogłabym napisać, że śmiech przez łzy. Ale byłaby to zaledwie półprawda. Bo śmiech owszem, ale płacz już raczej nie. Prędzej… hmm… obrzydzenie? (naprawdę, reklamy są niezastąpione – czy jest oprócz nich coś, co może w nas wzbudzać tak skrajne uczucia i to w tym samym momencie? :)).
Beduini na pustyni
A-ha! Wcale nie na pustyni, tylko w mieście (a właściwie w miastach i to w 22 jednocześnie). I nie tylko Beduini, bo przy okazji także i wielbłądy. Mowa oczywiście o akcji reklamowej zorganizowanej w kwietniu dla TP przez agencję ARBOmedia. W ramach kampanii (która miała nawiązywać do spotu TV + zwiększyć wśród konsumentów świadomość tego, że w Neostradzie dostępna jest także usługa telewizyjna), przygotowanych zostało prawie 6500 „cut-outów” w kształcie Beduinów i wielbłądów właśnie. Cut-outy zostały następnie umieszczone w przestrzeni miejskiej – przy czym nie tylko na przystankach i ulicach, ale także w tzw. segmencie HoReCa (kluby, puby, restauracje) i w komunikacji miejskiej. Nie będę tu może oceniać samego pomysłu (z pewnością zwracający uwagę, choć raczej nie nowatorski ani spektakularny). Warto natomiast docenić dwa inne aspekty tej kampanii. Po pierwsze – akcja „Beduini na pustyni” to kolejny przykład niestandardowych działań zrealizowanych dla TP (może to jeden ze sposobów na walkę z ich „skostniałym” wizerunkiem? jeśli tak – to moim zdaniem dobry kierunek). Po drugie – to jedna z naprawdę niewielu niestandardowych akcji, która swym zasięgiem wyszła poza Warszawę, a nawet poza 5 największych polskich aglomeracji (cut-outy pojawiły się także w takich miastach, jak Konin, Kłodzko, Inowrocław czy Jelenia Góra). To szczególnie cenne, bo marketerzy często zapominają, że Polska to nie tylko duże miasta.
Smart i najmniejszy promień skrętu
Bardzo lubię komunikację Smarta. Przede wszystkim dlatego, że jest spójna (konsekwentnie stawiają na „małość”, choć oczywiście w różnych jej aspektach) i często niestandardowa. Jakiś czas temu głośna była ich akcja wciskania (dosłownie) plakatu ze Smartem między dwa inne plakaty. Hasło kampanii brzmiało „Wszędzie się zmieści”. Była to oczywiście bardzo fajna realizacja, ale dziś – ryjąc w swojej bazie reklam – trafiłam na jeszcze lepsze rozwiązanie. Mianowicie Smart postanowił zakomunikować fakt, że w swojej klasie ma najmniejszy promień skrętu („smallest turning circle”*). W tym celu jako nośnik wykorzystał… plastikowe nakrętki w butelkach z Pepsi. Nie wiem, czy kiedykolwiek przyszłoby mi coś takiego do głowy, ale kiedy już to widzę, to – bez dwóch zdań – pasuje „jak ulał” :).
Perpetuum mobile
Od jakiegoś czasu Orange prowadzi kampanię pod hasłem „Kontakty napędzają Twoją firmę”. Również na nośnikach outdoorowych. Na billboardach doczepiona została specjalna nadmuchiwana żarówka. Pewnie widzieliście, bo tych billboardów jest całkiem sporo. Pomysł fajny, ale z żarówką jest pewien problem. Mianowicie taki, że w większości przypadków (przynajmniej w Trójmieście) jest ona – oględnie mówiąc – sflaczała. Problem o tyle istotny, że sflaczała żarówka może sugerować, że żadne kontakty nic nie napędzają. I tak sobie pomyślałam, że może Orange mógłby rozważyć zastosowanie na swoich nośnikach mechanizmu, który w 2007 roku zastosował w swojej kampanii Discovery Channel. Tam balonik był nieustająco nadmuchany.
„Budowanie świata marki to jedno z zadań marketingu. I tyle.”
Wychodzi na to, że poniedziałki to dni, kiedy łamy swojego bloga przekazuję w inne ręce. I bardzo się cieszę, bo – trzymając się tej metafory – są to zawsze bardzo doświadczone ręce :). Dziś moim gościem jest Marek Staniszewski, członek zarządu Young&Rubicam Polska i Dyrektor Zarządzający BAV Consulting, wybitny specjalista w dziedzinie strategii marki. Poniżej zapis rozmowy, w której Marek Staniszewski porusza wiele kwestii związanych z brandingiem, m.in. czym tak naprawdę jest marka oraz jakie jest jej znaczenie w tzw. gospodarce nadmiaru. Wspomina także o kryzysie zaufania, jaki marki obecnie przeżywają; próbuje przewiedzieć, jak będzie wyglądało zarządzanie marką w przyszłości, a także komentuje popularny obecnie trend tworzenia przez portale internetowe wielu niezależnych marek. Gorąco polecam.
Jeden nośnik – dwa komunikaty
Oto przykład, jak ten sam niestandardowy nośnik (w tym przypadku – betoniarka) może być wykorzystany do komunikacji dwóch różnych produktów. Zupełnie różnych, dodam, bo chodzi o krople żołądkowe i kebab. Choć… Hm. Jeśli się głębiej zastanowić, od kebabu do kropli wcale nie jest tak daleko. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nierzadko te dwa produkty wzajemnie się uzupełniają. Pewnie dlatego jeden i drugi na betoniarce wypada naprawdę nieźle. Dla kropli dodatkowy plus za to, że to nasza rodzima realizacja.
Kontrowersji ciąg dalszy, czyli zakonnice i księża
WirtualneMedia podały dziś za Guardian, że ASA (Advertising Standards Authority) wszczęła postępowanie w sprawie reklamy marki lodów Antonio Federici Gelato Italiano, na której ksiądz i zakonnica przymierzają się do pocałunku (zdjęcie reklamy poniżej). Abstrahując od tego, że nie przepadam za wykorzystywaniem symboli religijnych w reklamie (mało kreatywny/ płytki sposób zwrócenia uwagi), to jednak nie uważam, żeby był to layout jakoś szczególnie kontrowersyjny (ostatecznie zakonnica i ksiądz całowali się na plakacie Benettona w 1991 roku – sic!). Natomiast o wiele bardziej kontrowersyjny jest spot, który zamieszczam poniżej. Wyemitowany był w Szwecji. Nie zdradzam szczegółów, bo zaskoczenie jest na końcu. I jeszcze jedno pytanie – czy po obejrzeniu filmu ktokolwiek wie, o jaki produkt chodzi? Bo jeśli nie – to jaki jest sens robienia tego typu reklam? Żeby zwrócić uwagę? Ok. Ale wtedy poproszę o bardziej wyrafinowane metody.
subskrybuj










