Bikini time!
Drogie panie, to jest wpis dla nas. Niestety. Bo generalnie jest tak, że jak przychodzi lato, to panowie wskakują w ubiegłoroczne slipki i od razu rozpoczynają lans na plaży. My natomiast, dwa albo i nawet trzy miesiące przed lansem rozpoczynamy przygotowania. Kuracje antycellulitowe, odchudzające, ujędrniające i na koniec gruntowna depilacja. No właśnie. Jeśli o depilacji mowa – to pytanie zasadnicze: jak może skutecznie komunikować się salon oferujący tego typu usługi? Odpowiedź jest prosta. Za pomocą wycieraczki. Byle tylko odpowiednio przystrzyżonej :).
Oto kampania z kwietnia ubiegłego roku dla salonu depilacji – Leila Rampino Bikini Waxing – w Szwajcarii. Jako nośnik reklamowy wykorzystane zostały wycieraczki przystrzyżone w kształcie… bikini. Następnie położone zostały w pobliżu biur podróży oraz sklepów ze strojami kąpielowymi. Zaskakujące, proste, fajne? Wszystko razem. I w dodatku śmieszne :).


Agencja: McCann Erickson, Genewa, Szwajcaria
Zdjęcie zajawiające wpis na stronie głównej: RDSDESIGN.
Podobne wpisy:
- Top10 najpopularniejszych wpisów na hatalska.com w 2011 roku
- O depilacji w japońskim wydaniu
- Reklama z chmur zamiast skywritingu?
- Renault w sejfie
- O co chodzi ze skandalem wokół reklamy WWF?
subskrybuj









Bardzo fajny pomysł.
Z mojej strony tegoroczna świeżynka od Wilkinsona