Burza śnieżna na przystanku, kontrolowana sms-em
Okazuje się, że możliwości wykorzystania citylightów są nieograniczone. Tym razem przykład z Norwegii. Tryvann Winter Park to resort narciarski, znajdujący się w odległości zaledwie 15 minut od Oslo. I kiedy w stolicy Norwegii nie ma śniegu, w Tryvann panują doskonałe warunki do jeżdżenia. Oddział TBWA w Oslo postanowił więc to zakomunikować. W tym celu zainstalowane zostały przezroczyste citylighty, w których znajdowało się coś, co przypominało śnieg. „Niby-śnieg” umieszczony w nośniku sterowany był zdalnie sms-em – zaczynał padać wtedy, kiedy padało również w Tryvann. Hasło umieszczone na CL brzmiało: „Jeśli pada tutaj, pada również w Tryvann.”
Zdjęcia…

…i film:
Agencja: TBWA\Oslo, Norwegia
A skoro mowa o nowoczesnych technologicznych rozwiązaniach, to polecam również obejrzenie najnowszego filmu promocyjnego Microsoftu, w którym możemy zobaczyć, nad czym obecnie pracują i z czym jako marketerzy będziemy musieli się wkrótce zmierzyć :) (dotykowy stół i ściany, technologia touch&gesture w obsłudze urządzeń, przenośne tablety etc.). Podesłał Maciek.
Podobne wpisy:
- Krwawiący billboard
- Energia jest w tobie… – system termowizyjny na nośniku OOH
- Dziewczynka w czerwonych kaloszach
- Trafić w kręgle… głową
- Art&Copy – pierwszy pozytywny dokument o reklamie?
subskrybuj










Skojarzyło mi się to z dostrzeżoną wczoraj na przystanku reklamą Kubusia Scool. Również wykorzystano przestrzeń między dwiema szybami citylightu, wieszając na żyłkach platikowe (kartonowe?) obrazki przedstawiające owoce, które dyndają sobie między dziurawymi plakatami (dziury oczywiście w miejscu dyndania zawieszek).
Z jednej strony – ok, coś innego, odrobinę zaskakujące, jestem przyzwyczajona raczej do typowych plakatów w tym miejscu. Z drugiej – estetyczny niedosyt, taka trochę prowizorka. Tylko obrazki? Czemu nie plastikowe repliki? Hmm, pewnie były droższe, a skoro mamy kryzys…
Wracając do komentowanego tekstu: niby-śnieżna akcja Tryvann Winter Parku bardzo przypadła mi do gustu! Zważywszy jednak na fakt, że ta zima jest w Polsce wyjątkowo uboga w słońce, postuluję przeprowadzenie akcji pod tytułem: „Jeśli świeci tutaj, świeci również w Miami”, można wykorzystać np. lampy z łóżek opalających :)
Zanim ktoś zarzuci mi, że to drogie i niebezpieczne, dodam, że żartuję:)
Spokojnie, wiosna idzie, więc tego typu żarty szybko ulecą z głowy. :)
Wszystko pięknie, stoły, gadżety na filmie Microsoftu, ale czy nikt nie przejmuje się kryzysem gospodarczym tylko technologią, której wdrążenie będzie kosztowało masę pieniędzy?