MacGyver, MacGruber… Pepsuber

11 lutego 2009 | 1:12 |  | 

pepsimacgruber_smallPozwalam sobie na ostatnią reminiscencję SuperBowlowych reklam. Kategoria hit, tym razem by Pepsi. Właśnie trafiłam na te filmy i jestem pod dużym wrażeniem (czyżby otwierał się właśnie nowy rozdział w reklamie TV?). We współpracy z producentami programu Saturday Night Live (SNL) Pepsi przygotowała coś, co trudno nazwać tradycyjnym spotem. Wykorzystała bowiem postać MacGrubera (emitowana w ramach SNL parodia MacGyvera). Zresztą nie tylko postać, bo cały schemat filmu jest dokładnie taki sam jak emitowany zawsze w SNL. Jedyną zmianą jest wprowadzenie Pepsi. Wprowadzenie o tyle ciekawe, że Pepsi szydzi tu sama z siebie (prawdziwy MacGyver mówi do MacGrubera, że się sprzedał), a jednocześnie komunikuje wszystko, co trzeba: nowe logo, nowe opakowanie, a nawet hasło najnowszej kampanii „Refresh everything”.

Czytaj dalej…

Mikrotargetowanie: kampania Cuffwear

10 lutego 2009 | 22:36 |  | 

cuffwear_smallKto planował kampanię reklamą opartą na ambient mediach, ten wie, że pierwsze pytanie, które pada „z góry” brzmi: ale jaki to będzie miało zasięg? i jak się przełoży na sprzedaż? I jest to zawsze trudne pytanie, bo – mimo najszczerszych chęci – ambient nigdy nie zbuduje takiego zasięgu jak tradycyjne media. Ale czy naprawdę musi? Ambient ma przecież zupełnie inną zaletę – umożliwia precyzyjne targetowanie, a w związku z tym również i bardziej precyzyjne budżetowanie (wysoce pożądane w czasach kryzysu :)). Doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że przy kampaniach opartych na tradycyjnych mediach część pieniędzy zawsze wyrzucamy „w błoto” – ze względu na ich szeroki zasięg trafiamy z naszym komunikatem również do  tych osób, które wcale nie są nim zainteresowane. W przypadku ambient mediów jest inaczej. Przy odpowiednio dobranym nośniku mamy szansę na dotarcie wyłącznie do naszej grupy celowej.

Czytaj dalej…

Reklama T-mobile stała się rzeczywistością

9 lutego 2009 | 19:02 |  | 

flashmobsilentdancelondon_small1Pamiętacie ostatnią reklamę T-mobile nakręconą 15 stycznia na Liverpool Street Station w Londynie? Tę, na której „spontanicznie” tańczy kilkaset osób? No więc w zeszły piątek (06/02) reklama ta stała się rzeczywistością. Tym razem na Liverpool Street Station pojawiło się nie kilkaset, a kilkanaście tysięcy osób, które – zainspirowane najnowszym spotem T-mobile – odtańczyły wspólny taniec. Cała akcja trwała zaledwie 15 minut i faktycznie była flashmobem. Osoby biorące udział w evencie zorganizowały się przez Facebooka, a dokładnie przez grupę Liverpool Street Station Silent Dance. Na stacji pojawiło się podobno 12 000 ludzi, w efekcie czego stacja została ostatecznie zamknięta. Kolejny flashmob inspirowany reklamą T-mobile ma się odbyć 13 lutego o godz. 19.00 na Trafalgar Sq. Tak więc – czy ktoś jeszcze wątpi w to, że reklama działa? :)

Czytaj dalej…

Kryzys kreatywności?

5 lutego 2009 | 21:17 |  | 

ck_bannedad_smallPrzepraszam bardzo, ale czy my mamy kryzys ekonomiczny czy może raczej kryzys kreatywności? Bo coś mi się jednak zdaje, że ten drugi jest bardziej odczuwalny. Co ostatnio przeglądam reklamy, to wciąż mam wrażenie, że wszystkie mają ten sam motyw przewodni. Ja rozumiem, że „sex sells”, ale czy to na pewno jedyny sposób, żeby przebić się przez clutter? Czy naprawdę nic innego nie da się wymyślić, żeby zwrócić uwagę konsumenta? Ok, jestem jeszcze w stanie zrozumieć, kiedy seks ma związek z produktem (jak np. w przypadku reklamy magazynu pornograficznego). To tzw. uzasadnione użycie. Ale w innych wypadkach? Choć z drugiej strony, jeśli mam być szczera, trochę się jednak dziwię, że najnowsza reklama dżinsów Calvina Kleina została zakazana w USA. W końcu CK stosuje tę strategię od lat 80. (pamiętacie kampanię z 15-letnią Brooke Shields i hasłem „Nothing comes between me and my Calvins”?). Można się już było przyzwyczaić?

Czytaj dalej…

Bo nic nie jest oczywiste

4 lutego 2009 | 13:08 |  | 

nicniejestoczywiste_smallAKTUALIZACJA – 15/02/09
Już jest oczywiste. Durdentyler podaje w komentarzu, o co chodzi. O porównywarkę ofert gsm: opengsm.pl.

A z pewnością oczywisty nie jest ten billboard. Ale można powiedzieć, że za to jest nawet trochę kontrowersyjny. Bo mamy męską toaletę. Pisuary, precyzując. Przed nimi trzech mężczyzn (najprawdopodobniej mężczyzn, bo jeden z nich ubrany jest w złotą sukienkę i szpilki). Taki plakat „upolowałam” wczoraj (niestety, jakość kiepska, bo musiałam robić zdjęcie pod słońce). To teaser oczywiście. Zastanawiam się tylko – czego. Najbardziej pasowałoby mi tu jakieś medium, ale pewnie znów skończy się na gładzi tynkowej :).

Czytaj dalej…

Stereotypy w reklamie, cz. 1: kobieta vs mężczyzna

1 lutego 2009 | 16:30 |  | 

goldstar_smallDobrze. Właściwie to mogę wejść w rolę „wielkiej, grubej, brzydkiej krowy, która ma kiepskie życie seksualne i jest wielbicielką Kazimiery Szczuki” (to cytat :) – do takich wniosków na mój temat doszedł jeden z użytkowników Wykopu po tym, jak przeczytał mój wpis „Zaliczysz za pierwszym razem” :)). W ten sposób sama „padłam ofiarą” stereotypu (to było naprawdę bardzo śmieszne :)), że brzydkim i sfrustrowanym kobietom nie podobają się seksistowskie reklamy, a ładnym i seksualnie zaspokojonym – owszem (hmm, ciekawe z czego wynika taka zależność?). Dziś, z pełną świadomością faktu, że etykietka „brzydkiej, grubej krowy” może do mnie przylgnąć na stałe (jak ja to przeżyję!?), brnę dalej w ten temat, bo oto kolejny przykład stereotypowego traktowania kobiet w reklamie.

Czytaj dalej…

« Poprzednia strona