Co lepsze: goły pośladek czy nabicie na hak?

4 września 2008 | 22:27 |  | 


No więc przyzwyczailiśmy się, że kampanie kosmetyków są zawsze taaakie piękne. Bo rzęsy, bo usta, bo śliczne modelki i znane aktorki. A tu proszę. Okazuje się, że jednak nie. Brytyjska marka kosmetyczna Lush (dostępna obecnie w 43 krajach na całym świecie i słynąca przede wszystkim z tego, że wszystkie produkty w ich ofercie są ręcznie robione) w ciągu ostatnich dwóch tygodni przeprowadziła dwie dość kontrowersyjne kampanie. Najpierw, w połowie sierpnia w Berlinie w nowo otwartym sklepie sprzedawczynie pojawiły się wyłącznie w fartuszkach (w ten sposób protestowano przeciwko niepotrzebnym opakowaniom: pudełkom, foliom, papierkom etc.). A wczoraj (03/09), w Londynie, kobieta ucharakteryzowana na rekina została podwieszona do sufitu na hakach, które „zainstalowano” jej na plecach (w ten sposób Lush manifestował przeciwko zabijaniu rekinów).

Akcja w Berlinie:

Akcja w Londynie:
(uprzedzam kilka ujęć jest drastycznych)

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Więcej o akcji ratowania rekinów na stronie: www.lush.co.uk

Nie ma co – kampanie są kontrowersyjne. Ale kiedy poznamy strategię Lush (silny nacisk na ekologiczne podejście do biznesu: naturalne składniki, brak opakowań (śmieci de facto), polityka nietestowania kosmetyków na zwierzętach etc.) to kampanie te zupełnie nie rażą. Co więcej, są one absolutnie spójne z kreowanym wizerunkiem.

I na koniec dodam tylko, że powyższe akcje nie są pierwszymi, które Lush przeprowadza w takiej kontrowersyjnej konwencji. W grudniu 2006 roku firma ta zasłynęła swoją „zapachową” akcją w Strasburgu. Manifestowała wtedy przeciwko testowaniu kosmetyków na zwierzętach – w związku z tym wyrzuciła przed budynkiem Parlamentu Europejskiego 2 tony… gnojówki. Dlaczego akurat gnojówka, wyjaśniało hasło na ciężarówce, które brzmiało:
„45 000 000 animals are sh**ting themselves over REACH” (tłumaczę dosłownie, przepraszam za wulgaryzm: „45 mln zwierząt sra ze strachu przed REACH”).

REACH to z kolei skrót od „Registration, Evaluation and Authorisation of Chemicals” - przepis w UE, który nakłada na przemysł chemiczny obowiązek udowodnienia, że stosowane przez daną firmę chemikalia są bezpieczne.

Poniżej film z tego, jak wyglądała akcja (bardzo śmieszna muszę powiedzieć, zwłaszcza w momencie, jak policja próbuje wyciągnąć z kabiny operatora ciężarówki :)).

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Podobne wpisy:




Komentarze

5 komentarzy do “Co lepsze: goły pośladek czy nabicie na hak?”
  1. Pierwsze wideo z Londynu już zniknęło z YouTube.

  2. Natalia Hatalska pisze:

    Łukasz, teraz działa. Może to jakaś chwilowa usterka. Ale w razie czego to wideo jest też na stronie głównej Lush: http://www.lush.co.uk. N.

  3. Asia pisze:

    A ja czekam aż Lush będzie dostępny w Polsce (a może o czymś nie wiem?), bo brakuje u nas tego rodzaju kosmetyków – przywoziłam je zawsze z Londynu.

  4. Michał pisze:

    Wywrotowa część mojej duszy zagotowała się po tym jak przedstawiciele establishmentu zapobiegli zrzuceniu gnoju. A przecież przeczytałem, że „wyrzuciła przed budynkiem”… Szanowna autorka niepotrzebnie rozbudzała nadzieje. ;)

  5. Natalia Hatalska pisze:

    @Michał
    No, ale halo! Trochę tej gnojówki przecież wypadło! :) A poza tym, jaki tam musiał być fetor… To co – to już się nie liczy? :)) N.

Dodaj komentarz

More in Ambient (143 of 198 articles)