Czy ta reklama mnie obraża?
Żeby nie było. Bardzo lubię reklamę prasową. Z wielu powodów. Między innymi dlatego, że nie jest inwazyjna i – jak wynika z badań – niejednokrotnie traktowana jest jako część redakcyjna (!) konkretnego magazynu (panie, które czytają czasem amerykańskiego Vogue’a, wiedzą, o czym mówię). Po drugie – bardzo lubię spa. Również z wielu powodów. Ale niezależnie od moich sympatii, do reklamy Del Mar Medical Spa (poniżej) przekonać się nie mogę. Z wielu powodów. Bo porównuje ludzi otyłych do świń, krów i wielorybów. Bo dwa na trzy layouty to layouty przedstawiające kobiety (nie mogło być sprawiedliwie? dwie wersje?). Bo wreszcie kobieta z wymionami zamiast piersi i płetwą ogonową wystającą z pośladków jest po prostu odrażająca.
Czy Generacja C zachowuje się tak samo online i offline?
O generacji C mówi się już od dłuższego czasu. Że to taka grupa, której nie można zdefiniować demograficznie. Że raczej charakteryzują ją takie cechy jak kreatywność (creativity) i chęć posiadania kontroli (control). Że generacja C to współcześni artyści – tworzą (create) i jednocześnie chcą się pokazać innym (celebrity). Że to dzięki generacji C właśnie odniosły (odnoszą) sukces serwisy społecznościowe. Ale jak się okazuje generacja C to nie tylko społeczność online. Poniżej przykład bardzo fajnej akcji – co prawda nie reklamowej, ale myślę, że na taką ze spokojem można by ją przerobić. Na jednej z ulic Atlanty w USA, do ławki przymocowano sznurkiem jednorazowy aparat fotograficzny. Do aparatu dołączono karteczkę z następującym tekstem:
BMW w Moskwie: po raz drugi
No słuchajcie. Uparli się z tymi samochodami. Najpierw Opel Insignia wylądował w Londynie jako UFO*, a teraz BMW wynurzyło się z klepsydry na Placu Czerwonym w Moskwie. I to nie z jakiejś-tam-klepsydry. Ale jak dotąd największej na świecie (czyżby Rosjanie postanowili zawalczyć z Amerykanami o przywilej wszystkiego co „naj”?). Klepsydra – wykonana ze szkła i stali – miała 12 metrów wysokości i 8m szerokości. Wystarczająco dużo, by zmieścił się w niej samochód. Akcja została przeprowadzona przez agencję MAB Berlin i była eventem uświetniającym premierę najnowszego modelu BMW 7.
Eksperyment: od jednej osoby do 100 tysięcy dziennie
Ja wiem, że Chuck Norris trochę już w Internecie przebrzmiał, ale chciałabym Was dziś zaprosić do specjalnego eksperymentu. Gotowi? W takim razie proszę uruchomić Google. Wpisać: „find Chuck Norris” (bez cudzysłowów). I wcisnąć „szczęśliwy traf”/ „i’m feeling lucky”. Fajne? :) Jednak nie o „fajności” samej akcji chciałabym pisać (tym bardziej, że istnieje już ona w sieci od jakiegoś czasu – od stycznia tego roku?), raczej o tym, że w rzeczywistości to nie „zwykły” żart, ale fantastyczny marketingowy eksperyment.
Wielka ulga. Naprawdę?
Ok. Od razu przyznaję. Nie za bardzo znam rynek tajlandzki i nie do końca wiem, jak sprzedają się tam balsamy do masażu leczniczego. Nie wiem, jaką pozycję zajmuje na tym rynku produkt o nazwie Harn Massage Balm. I nie wiem też, jaki cel ma przed sobą najnowsza kampania tego balsamu. Ale jestem przekonana, że żaden człowiek – niezależnie od kultury, w jakiej został wychowany – patrząc na te layouty, wielkiej ulgi nie dozna. Wielkie to tu może być jedynie obrzydzenie.
subskrybuj








