Wielka ulga. Naprawdę?
Ok. Od razu przyznaję. Nie za bardzo znam rynek tajlandzki i nie do końca wiem, jak sprzedają się tam balsamy do masażu leczniczego. Nie wiem, jaką pozycję zajmuje na tym rynku produkt o nazwie Harn Massage Balm. I nie wiem też, jaki cel ma przed sobą najnowsza kampania tego balsamu. Ale jestem przekonana, że żaden człowiek – niezależnie od kultury, w jakiej został wychowany – patrząc na te layouty, wielkiej ulgi nie dozna. Wielkie to tu może być jedynie obrzydzenie.
No słuchajcie, naprawdę. Ile razy spojrzę na ten layout, to mam gęsią skórkę. Serio. Ledwo to wstawiłam.
Harn Massage Balm: Plecy
Harn Massage Balm: Udo
Harn Massage Balm: Ramię
Agencja: Y&R, Tajlandia
Via: BestAdsOnTv
Podobne wpisy:
- BMW w Moskwie: po raz drugi
- Cierpliwość popłaca
- Kolejny teaser kolejnego operatora? Nie. Tym razem PZU.
- Chronić jest łatwiej: kampania przeciw molestowaniu dzieci
- Plaża, słońce i… rak skóry
subskrybuj













oczywiście ze dozna,a zalozenie i koncepcja jest sluszna w tamtejszej kulturze masaz ma zupelnie inna pozycje (rynkowa rowniez) niz w europie. A bardziej doglebny leczy nie tylko cialo ale tez dusze. europejczykowi trudno odebrac taka reklame natomiast w Azji bezproblemowo.
Pierwsze moje skojarzenie, to tajscy masażyści, którzy imitują wkładanie ręki, żeby „wyjąć” chorobę (kawałek mięsa, krew, itd.). Zawsze mnie to ciekawiło i ta kampania też nie obrzydza.
Chociaż z ulgą mam podobnie jak autorka- brak.