<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Kto dał się nabrać?</title>
	<atom:link href="http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/</link>
	<description>Reklamy, które chcesz oglądać.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 May 2012 20:36:22 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: hatalska.com &#187; Największe zdjęcia na świecie. Tym razem serio.</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/comment-page-1/#comment-157</link>
		<dc:creator>hatalska.com &#187; Największe zdjęcia na świecie. Tym razem serio.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 21:26:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=509#comment-157</guid>
		<description>[...] tym, jak ostatnio mieliśmy do czynienia z przypadkiem Erika Nordenankara i &#8220;największym rysunkiem na świecie&#8220;, dość sceptycznie podchodzę do tematu, gdy słyszę hasło, że coś jest NAJ. Ale to, na [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] tym, jak ostatnio mieliśmy do czynienia z przypadkiem Erika Nordenankara i &#8220;największym rysunkiem na świecie&#8220;, dość sceptycznie podchodzę do tematu, gdy słyszę hasło, że coś jest NAJ. Ale to, na [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kruger</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/comment-page-1/#comment-130</link>
		<dc:creator>Kruger</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 May 2008 22:56:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=509#comment-130</guid>
		<description>A racja. I oby im sie to czkawką odbilo. Jak sie paru przejedzie na takich dzialaniach, reszta zmadrzeje (moze). Web2.0 itepe itede - z jednej strony nowe pole dla marketerow puszczajacyh virale na jutuba, z drugiej znacznie wieksze ryzyko demaskacji.
To chyba o Sony bylo jakis czas temu glosno (playstation3 ?), kiedy internauci odkryli, ze filmiki na yt okazaly sie podrobione.
Martwi mnie juz tylko fakt, ze o ile internet sie jakos wybroni, tak odbiorcy tradycyjnych mediow raczej sa bardziej &quot;bezbronni&quot;. Bo co? Nie kupic gazety? Przelaczyc stacje? Spoleczenstwo musi do takich zachowan chyba dorosnac. Obecne jeszcze zyje czasami, gdy w tv byly 2 kanaly :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A racja. I oby im sie to czkawką odbilo. Jak sie paru przejedzie na takich dzialaniach, reszta zmadrzeje (moze). Web2.0 itepe itede &#8211; z jednej strony nowe pole dla marketerow puszczajacyh virale na jutuba, z drugiej znacznie wieksze ryzyko demaskacji.<br />
To chyba o Sony bylo jakis czas temu glosno (playstation3 ?), kiedy internauci odkryli, ze filmiki na yt okazaly sie podrobione.<br />
Martwi mnie juz tylko fakt, ze o ile internet sie jakos wybroni, tak odbiorcy tradycyjnych mediow raczej sa bardziej &#8222;bezbronni&#8221;. Bo co? Nie kupic gazety? Przelaczyc stacje? Spoleczenstwo musi do takich zachowan chyba dorosnac. Obecne jeszcze zyje czasami, gdy w tv byly 2 kanaly :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Natalia Hatalska</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/comment-page-1/#comment-129</link>
		<dc:creator>Natalia Hatalska</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 May 2008 22:26:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=509#comment-129</guid>
		<description>Kruger, fantastyczny komentarz i wcale nie off-topic. To, o czym piszesz, wiąże się moim zdaniem z faktem, że ludzie (konsumenci) obecnie unikają reklamy. Mamy tzw. &quot;ad avoiders&quot; (przełączający kanały w trakcie trwania bloków reklamowych, wychodzący do toalety etc.) i &quot;ad fatigue&quot; (zmęczeni reklamą na tyle, że nie zwracają już na nią uwagi). W związku z tym marketerzy podejmują działania &quot;undercover&quot;, w stylu: &quot;jeśli użytkownik nie będzie wiedział, że to, co robię, to reklama, to zwróci na mnie/ na mój produkt uwagę&quot;. Wielokrotnie pisałam już, że takie działanie jest na krótką metę - w dłuższym czasie odniesie skutek taki, o jakim piszesz - ludzie przestaną wierzyć w ogóle jakimkolwiek komunikatom. I Dlatego tak ważne jest etyczne działanie. Część marketerów nie zdaje sobie z tego jeszcze sprawy, ale mam nadzieję, że   wkrótce &quot;przejrzą na oczy&quot;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kruger, fantastyczny komentarz i wcale nie off-topic. To, o czym piszesz, wiąże się moim zdaniem z faktem, że ludzie (konsumenci) obecnie unikają reklamy. Mamy tzw. &#8222;ad avoiders&#8221; (przełączający kanały w trakcie trwania bloków reklamowych, wychodzący do toalety etc.) i &#8222;ad fatigue&#8221; (zmęczeni reklamą na tyle, że nie zwracają już na nią uwagi). W związku z tym marketerzy podejmują działania &#8222;undercover&#8221;, w stylu: &#8222;jeśli użytkownik nie będzie wiedział, że to, co robię, to reklama, to zwróci na mnie/ na mój produkt uwagę&#8221;. Wielokrotnie pisałam już, że takie działanie jest na krótką metę &#8211; w dłuższym czasie odniesie skutek taki, o jakim piszesz &#8211; ludzie przestaną wierzyć w ogóle jakimkolwiek komunikatom. I Dlatego tak ważne jest etyczne działanie. Część marketerów nie zdaje sobie z tego jeszcze sprawy, ale mam nadzieję, że   wkrótce &#8222;przejrzą na oczy&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kruger</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/comment-page-1/#comment-128</link>
		<dc:creator>Kruger</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 May 2008 22:39:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=509#comment-128</guid>
		<description>No wlasnie tutaj pojawia sie pytanie o stopien swiadomosci spoleczenstwa zwiazany z tymi fejkami. Wysoki naklad tabloidow dla mnie nie jest dowodem, ze ludzie faktycznie _chca_ czytac falszywe newsy. Oni chca czytac lekkie newsy, podane z wielkim zdjeciem (i gola laska na nastepnej stronie).
Pierwsza rzecz, to czy zdaja sobie sprawe, ze taki wieloryb w Wisle (&quot;Fakt&quot; wymyslil swojego czasu) faktycznie nie istnieje. Biorac tutaj za odpowiedz optymistyczna wersje, zakladamy ze ludzie cos tam jednak tego mozgu maja i wiedza, ze nie... Wtedy mamy pytanie: czy faktycznie _chca_ o nim czytac, czy po prostu brak im ochoty/checi/umiejetnosci/mozliwosci/zaangazowania, by temu sie przeciwstawic i jakos &quot;aktywniej&quot; sprzeciwic (chociazby nie kupujac nastepnego numeru). Jak idzie sie domyslic, predzej kiwaja reka, pogadaja o tym moze z sasiadem, a dzien pozniej w kiosku pani Hania im odklada nastepne wydanie.
Branie takiego ciagu wydarzen za manifestacje _checi_ wydaje mi sie nadinterpretacja wygodna przede wszystkim dla wydawcow takich mediow, bo daje im to immunitet na klamstwo (&quot;przeciez czytelnicy chca, to im dajemy&quot;).
A czytelnik jest po prostu za glupi i za leniwy, zeby cos z tym (=cos ze soba) zrobic. Woli lezec na kanapie i dlubac w nosie.
Mozna by tu wskazac 2 rozwiazania.
O pierwszym - edukacji medialnej, nie ma sensu chrzanic, bo zyjemy w kraju, w jakim zyjemy ;)
O drugim - odpowiedzialnosci wydawcow, juz mozna troche bardziej. Ale ciezko tego wymagac od gigantycznych koncernow, bo tam tez pracuja tylko ludzie, ktorzy chca sobie po prostu kupic nowe Porsche i nie ma za bardzo co im sie dziwic. Zreszta gdy sie popatrzy na druga strone medalu i poczyta Wyborcza (szczegolnie jej warszawski dodatek), gdzie &quot;edukacja spoleczenstwa&quot; i &quot;odpowiedzialnosc wydawcy&quot; osiagnela poziom godny PRL-owskiej propagandy, taka wizja tez mi sie szczegolnie nie usmiecha. (a zadnym tam anty-michnikiem, czy innym pisowcem nie jestem)

Trend &quot;fejkow&quot; przybiera na sile i pedzi w kierunku badz co badz niepokojacym. Ja tam sobie jeszcze jakos radze, bo od czasu do czasu poczytam bloga takiego jak ten, czy rzuce okiem do prasy branzowej z czystego hobby. Ale jak mowie znajomym (studenci, czyli grupa, ktora teoretycznie pod tym wzgledem jest najbardziej &quot;swiadoma&quot; tego, jak wielkie firmy probuja z nimi grac w ciuciubabke), ze pierwszy BigBrother byl miejscami rezyserowany, ze ten czy inny filmik na youtubie to w rzeczywistosci viral... (jak zaczne do tego dokladac jeszcze ze viral podrobiony i faktycznie nie majacy miejsca, zaczna sie naprawde na mnie wkurzac, ze im psuje zabawe z tych filmikow ;)...

Rozumiem gre forma i zabawe konwencja, ale mysle, ze koniecznym warunkiem jest tutaj jasnosc sensu tej konwencji dla obu stron. Nie mam nic przeciwko istnieniu jakiegos tam W-11 (ze niby ukryta kamera, a w rzeczywistosci scenariusz kazdego odcinka oparty na takiej samej - z gory ustalonej - liczbie zwrotow akcji, punktow kulminacyjnych, ilosci tropow w sledztwie, itp.). Ale jak potem gdzies czytam, ze ludzie podchodza do tego glownego aktora na ulicy i dziwia sie, ze z nim wszystko OK, mimo ze w poprzednim odcinku go prawie postrzelono, to cos mi tu nie gra. Juz nawet nie oczekuje, zeby nadawca bral na siebie odpowiedzialnosc za rozumienie tej konwencji przez kazdego 10-latka, kazda starsza osobe (ktore jakby nie bylo przewaznie zostaja troche z tylu z mediami), czy kazdego z iq&lt;80, ktoremu by sie nawet nie chcialo przeczytac komunikatu na ekranie. Ale jesli 90% spolecznestwa o danej grze konwencja nie ma pojecia, to jest to oszykiwanie odbiorcy w najczystszej postaci. Nie widze usprawiedliwienia dla tego i nie widze skad ktokolwiek moze miec do tego prawo. Troche tak jakby mi sie chcialo krzyknac. Ale nie mam nawet do kogo :)

sorry za offtopic skaczacy po wszystkich mozliwych mediach, ale mysle, ze to jest zasadniczo ten sam trend i stoi za nim te samo podejscie/filozofia, a zmienia sie tylko forma (ktora z czasem przyjmowac bedzie coraz nowsze i bardziej oryginalne wcielenia)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No wlasnie tutaj pojawia sie pytanie o stopien swiadomosci spoleczenstwa zwiazany z tymi fejkami. Wysoki naklad tabloidow dla mnie nie jest dowodem, ze ludzie faktycznie _chca_ czytac falszywe newsy. Oni chca czytac lekkie newsy, podane z wielkim zdjeciem (i gola laska na nastepnej stronie).<br />
Pierwsza rzecz, to czy zdaja sobie sprawe, ze taki wieloryb w Wisle (&#8222;Fakt&#8221; wymyslil swojego czasu) faktycznie nie istnieje. Biorac tutaj za odpowiedz optymistyczna wersje, zakladamy ze ludzie cos tam jednak tego mozgu maja i wiedza, ze nie&#8230; Wtedy mamy pytanie: czy faktycznie _chca_ o nim czytac, czy po prostu brak im ochoty/checi/umiejetnosci/mozliwosci/zaangazowania, by temu sie przeciwstawic i jakos &#8222;aktywniej&#8221; sprzeciwic (chociazby nie kupujac nastepnego numeru). Jak idzie sie domyslic, predzej kiwaja reka, pogadaja o tym moze z sasiadem, a dzien pozniej w kiosku pani Hania im odklada nastepne wydanie.<br />
Branie takiego ciagu wydarzen za manifestacje _checi_ wydaje mi sie nadinterpretacja wygodna przede wszystkim dla wydawcow takich mediow, bo daje im to immunitet na klamstwo (&#8222;przeciez czytelnicy chca, to im dajemy&#8221;).<br />
A czytelnik jest po prostu za glupi i za leniwy, zeby cos z tym (=cos ze soba) zrobic. Woli lezec na kanapie i dlubac w nosie.<br />
Mozna by tu wskazac 2 rozwiazania.<br />
O pierwszym &#8211; edukacji medialnej, nie ma sensu chrzanic, bo zyjemy w kraju, w jakim zyjemy ;)<br />
O drugim &#8211; odpowiedzialnosci wydawcow, juz mozna troche bardziej. Ale ciezko tego wymagac od gigantycznych koncernow, bo tam tez pracuja tylko ludzie, ktorzy chca sobie po prostu kupic nowe Porsche i nie ma za bardzo co im sie dziwic. Zreszta gdy sie popatrzy na druga strone medalu i poczyta Wyborcza (szczegolnie jej warszawski dodatek), gdzie &#8222;edukacja spoleczenstwa&#8221; i &#8222;odpowiedzialnosc wydawcy&#8221; osiagnela poziom godny PRL-owskiej propagandy, taka wizja tez mi sie szczegolnie nie usmiecha. (a zadnym tam anty-michnikiem, czy innym pisowcem nie jestem)</p>
<p>Trend &#8222;fejkow&#8221; przybiera na sile i pedzi w kierunku badz co badz niepokojacym. Ja tam sobie jeszcze jakos radze, bo od czasu do czasu poczytam bloga takiego jak ten, czy rzuce okiem do prasy branzowej z czystego hobby. Ale jak mowie znajomym (studenci, czyli grupa, ktora teoretycznie pod tym wzgledem jest najbardziej &#8222;swiadoma&#8221; tego, jak wielkie firmy probuja z nimi grac w ciuciubabke), ze pierwszy BigBrother byl miejscami rezyserowany, ze ten czy inny filmik na youtubie to w rzeczywistosci viral&#8230; (jak zaczne do tego dokladac jeszcze ze viral podrobiony i faktycznie nie majacy miejsca, zaczna sie naprawde na mnie wkurzac, ze im psuje zabawe z tych filmikow ;)&#8230;</p>
<p>Rozumiem gre forma i zabawe konwencja, ale mysle, ze koniecznym warunkiem jest tutaj jasnosc sensu tej konwencji dla obu stron. Nie mam nic przeciwko istnieniu jakiegos tam W-11 (ze niby ukryta kamera, a w rzeczywistosci scenariusz kazdego odcinka oparty na takiej samej &#8211; z gory ustalonej &#8211; liczbie zwrotow akcji, punktow kulminacyjnych, ilosci tropow w sledztwie, itp.). Ale jak potem gdzies czytam, ze ludzie podchodza do tego glownego aktora na ulicy i dziwia sie, ze z nim wszystko OK, mimo ze w poprzednim odcinku go prawie postrzelono, to cos mi tu nie gra. Juz nawet nie oczekuje, zeby nadawca bral na siebie odpowiedzialnosc za rozumienie tej konwencji przez kazdego 10-latka, kazda starsza osobe (ktore jakby nie bylo przewaznie zostaja troche z tylu z mediami), czy kazdego z iq&lt;80, ktoremu by sie nawet nie chcialo przeczytac komunikatu na ekranie. Ale jesli 90% spolecznestwa o danej grze konwencja nie ma pojecia, to jest to oszykiwanie odbiorcy w najczystszej postaci. Nie widze usprawiedliwienia dla tego i nie widze skad ktokolwiek moze miec do tego prawo. Troche tak jakby mi sie chcialo krzyknac. Ale nie mam nawet do kogo :)</p>
<p>sorry za offtopic skaczacy po wszystkich mozliwych mediach, ale mysle, ze to jest zasadniczo ten sam trend i stoi za nim te samo podejscie/filozofia, a zmienia sie tylko forma (ktora z czasem przyjmowac bedzie coraz nowsze i bardziej oryginalne wcielenia)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Natalia Hatalska</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/comment-page-1/#comment-127</link>
		<dc:creator>Natalia Hatalska</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 May 2008 20:36:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=509#comment-127</guid>
		<description>Kruger, ja także - mimo wszystko - wierzę, że akcja faktycznie miała miejsce. Próbuję się skontaktować z Erikiem Nordenankarem. Jeśli odbierze telefon i odpowie na kilka pytań - w tym to dotyczące prawdziwości samej akcji, na pewno dam znać. Pzdr, N. 
PS Co do &quot;fejków&quot;, to chyba już żyjemy w świecie, o jakim piszesz. Wystarczy spojrzeć chociażby na tabloidy, które mimo że publikują informacje często wyssane z palca, to wciąż mają nakłady wyższe niż dzienniki opinii. To może z kolei oznaczać, że w naszym społeczeństwie (nie tylko polskim zresztą) istnieje (spora?) grupa ludzi, która chce czytać nieprawdziwe/ niesprawdzone informacje...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kruger, ja także &#8211; mimo wszystko &#8211; wierzę, że akcja faktycznie miała miejsce. Próbuję się skontaktować z Erikiem Nordenankarem. Jeśli odbierze telefon i odpowie na kilka pytań &#8211; w tym to dotyczące prawdziwości samej akcji, na pewno dam znać. Pzdr, N.<br />
PS Co do &#8222;fejków&#8221;, to chyba już żyjemy w świecie, o jakim piszesz. Wystarczy spojrzeć chociażby na tabloidy, które mimo że publikują informacje często wyssane z palca, to wciąż mają nakłady wyższe niż dzienniki opinii. To może z kolei oznaczać, że w naszym społeczeństwie (nie tylko polskim zresztą) istnieje (spora?) grupa ludzi, która chce czytać nieprawdziwe/ niesprawdzone informacje&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kruger</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/05/26/kto-dal-sie-nabrac/comment-page-1/#comment-126</link>
		<dc:creator>Kruger</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 May 2008 14:53:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=509#comment-126</guid>
		<description>A ja mam bardzo szczera nadzieje, ze akcja faktycznie miala miejsce. Nie chcialbym za 10 lat zorientowac sie, ze zyje w swiecie, gdzie co druga &quot;ciekawostka&quot; prasowa, czy film na youtubie jest &quot;fejkiem&quot;. Zaden ze mnie antyglobalista, ale kto dal prawo tym wszystkim firmom do oklamywania nas w  takiej skali, w jakiej to robia. Wystarczy miec kase, zeby ludziom wciskac kit? Nie podoba mi sie to i to bardzo.

Pod kazdym innym wzgledem akcja faktycznie swietna :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A ja mam bardzo szczera nadzieje, ze akcja faktycznie miala miejsce. Nie chcialbym za 10 lat zorientowac sie, ze zyje w swiecie, gdzie co druga &#8222;ciekawostka&#8221; prasowa, czy film na youtubie jest &#8222;fejkiem&#8221;. Zaden ze mnie antyglobalista, ale kto dal prawo tym wszystkim firmom do oklamywania nas w  takiej skali, w jakiej to robia. Wystarczy miec kase, zeby ludziom wciskac kit? Nie podoba mi sie to i to bardzo.</p>
<p>Pod kazdym innym wzgledem akcja faktycznie swietna :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

