<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Bohaterowie YouTube w SouthParku, czyli kilka słów o marketingu wirusowym</title>
	<atom:link href="http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/</link>
	<description>Reklamy, które chcesz oglądać.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 May 2012 20:36:22 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Natalia Hatalska</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/comment-page-1/#comment-71</link>
		<dc:creator>Natalia Hatalska</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 19:39:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=381#comment-71</guid>
		<description>Ela - nie wiedziałam, że w trakcie kampanii WassUp spadła sprzedaż Budweisera. Hm. To ciekawe. Być może były też inne czynniki, które wpłynęły na kiepski wynik sprzedażowy (w przypadku piwa - wystarczy czasem tak &quot;prozaiczny&quot; czynnik, jak np. brzydka pogoda i sprzedaż &quot;leci&quot;). 
Jeżeli chodzi o niestandardowe formy komunikacji marketingowej to z mierzeniem ich skuteczności jest ogólnie większy problem. Nie do końca w ogóle wierzę, że tego typu działania reklamowe mają bezpośrednie przełożenie na sprzedaż. Oznaczałoby to bowiem, że spełniają one głównie cele krótkoterminowe. A moim zdaniem niestandardowe działania reklamowe spełniają przede wszystkim cele długoterminowe, czyli np. służą budowaniu świadomości marki. To z kolei wpisuje się w tzw. zasadę &quot;mere exposure&quot; Zajonca. Chodzi w niej o to, że im częściej widzimy/ słyszymy daną nazwę marki, tym bardziej tę markę lubimy. BTW: zasada mere exposure to najlepiej chyba udowodniona zasada w marketingu; wynika z niej m.in. to, że marki, które mają wyższą świadomość wśród konkretnej grupy docelowej, są także lepiej oceniane - mimo że obiektywnie mogą być np. gorsze jakościowo - niż marki, których świadomość wśród TG jest niższa. Z kolei to, co jest lepiej oceniane jest też częściej wybierane, i koło się zamyka tyle że w dłuższym okresie. 
Dlatego ja osobiście bardziej wierzę w cele długo- niż krótkoterminowe, choć te ostatnie są na pewno bardzo przyjemne, bo od razu widzimy, jaki efekt przyniosły nasze działania i jak efektywnie został &quot;skonsumowany&quot; marketingowy budżet :).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ela &#8211; nie wiedziałam, że w trakcie kampanii WassUp spadła sprzedaż Budweisera. Hm. To ciekawe. Być może były też inne czynniki, które wpłynęły na kiepski wynik sprzedażowy (w przypadku piwa &#8211; wystarczy czasem tak &#8222;prozaiczny&#8221; czynnik, jak np. brzydka pogoda i sprzedaż &#8222;leci&#8221;).<br />
Jeżeli chodzi o niestandardowe formy komunikacji marketingowej to z mierzeniem ich skuteczności jest ogólnie większy problem. Nie do końca w ogóle wierzę, że tego typu działania reklamowe mają bezpośrednie przełożenie na sprzedaż. Oznaczałoby to bowiem, że spełniają one głównie cele krótkoterminowe. A moim zdaniem niestandardowe działania reklamowe spełniają przede wszystkim cele długoterminowe, czyli np. służą budowaniu świadomości marki. To z kolei wpisuje się w tzw. zasadę &#8222;mere exposure&#8221; Zajonca. Chodzi w niej o to, że im częściej widzimy/ słyszymy daną nazwę marki, tym bardziej tę markę lubimy. BTW: zasada mere exposure to najlepiej chyba udowodniona zasada w marketingu; wynika z niej m.in. to, że marki, które mają wyższą świadomość wśród konkretnej grupy docelowej, są także lepiej oceniane &#8211; mimo że obiektywnie mogą być np. gorsze jakościowo &#8211; niż marki, których świadomość wśród TG jest niższa. Z kolei to, co jest lepiej oceniane jest też częściej wybierane, i koło się zamyka tyle że w dłuższym okresie.<br />
Dlatego ja osobiście bardziej wierzę w cele długo- niż krótkoterminowe, choć te ostatnie są na pewno bardzo przyjemne, bo od razu widzimy, jaki efekt przyniosły nasze działania i jak efektywnie został &#8222;skonsumowany&#8221; marketingowy budżet :).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ela</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/comment-page-1/#comment-70</link>
		<dc:creator>Ela</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 19:14:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=381#comment-70</guid>
		<description>Hej! Witam serdecznie :-)
Ja z kolei chcialabym poruszyć jeszcze inny aspekt popularnych dzis &quot;virali&quot; (i nie tylko). Wspomniany tu: &quot;WassUp&quot; Budweisera... czy wiecie, że podczas tej kampanii udział w rynku tegoż trunku w USA spadł o 1.5 - 2.5 %, a sprzedaż aż o 8.3% (był to największy spadek obrotów, które firma zarejestrowała od 1994 rok)? Zatem, co tak naprawdę marketingowcy mają na mysli mówiąc o sukcesie virala (czy innych działań marketingowych)? Czy to nie jest tak, że popadamy w samozachwyt z powodu, powiedzmy, nietuzinkowego pomysłu, ... czy jak w tym przypadku &quot;milionowej&quot; ogladalnosci w necie? Niedaleko by szukać polskiego przykładu: reklam Plusa i kabaretu &quot;Mumio&quot;. Ja sama uwielbiałam zarowno WassUp Budweisera, jak i kabaret &quot;Mumio&quot; - nie mniej jednak ogladałam je dla samej przyjemności ogladania. Sztuka, dla sztuki ... Czy o to w marketingu chodzi? Czy czasami my marketingowcy nie zapominamy, co jest naszymm celem? Chetnie usłyszę Wasze zdanie na ten temat ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hej! Witam serdecznie :-)<br />
Ja z kolei chcialabym poruszyć jeszcze inny aspekt popularnych dzis &#8222;virali&#8221; (i nie tylko). Wspomniany tu: &#8222;WassUp&#8221; Budweisera&#8230; czy wiecie, że podczas tej kampanii udział w rynku tegoż trunku w USA spadł o 1.5 &#8211; 2.5 %, a sprzedaż aż o 8.3% (był to największy spadek obrotów, które firma zarejestrowała od 1994 rok)? Zatem, co tak naprawdę marketingowcy mają na mysli mówiąc o sukcesie virala (czy innych działań marketingowych)? Czy to nie jest tak, że popadamy w samozachwyt z powodu, powiedzmy, nietuzinkowego pomysłu, &#8230; czy jak w tym przypadku &#8222;milionowej&#8221; ogladalnosci w necie? Niedaleko by szukać polskiego przykładu: reklam Plusa i kabaretu &#8222;Mumio&#8221;. Ja sama uwielbiałam zarowno WassUp Budweisera, jak i kabaret &#8222;Mumio&#8221; &#8211; nie mniej jednak ogladałam je dla samej przyjemności ogladania. Sztuka, dla sztuki &#8230; Czy o to w marketingu chodzi? Czy czasami my marketingowcy nie zapominamy, co jest naszymm celem? Chetnie usłyszę Wasze zdanie na ten temat ;-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Natalia Hatalska</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/comment-page-1/#comment-67</link>
		<dc:creator>Natalia Hatalska</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 23:26:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=381#comment-67</guid>
		<description>@nalewki
Witam serdecznie i cieszę się, że poruszył Pan ten temat. Ostatnio, bardzo podobną dyskusję miałam z jednym z moich prof. na AE. Podczas prezentacji, na której pokazywałam, w jakich niestandardowych/ niesamowitych miejscach można umieścić reklamę, prof. zwrócił uwagę, że takie podejście promuje konsumpcyjny styl życia i naraża człowieka na atak komunikatów, których nie chce. Ale tak naprawdę jedynie niestandardowe formy komunikacji są formą reklamy, która nam nie przeszkadza. Proszę zauważyć, że telewizję lub prasę oglądamy/ czytamy w poszukiwaniu treści informacyjnych lub rozrywkowych. W trakcie tych treści emitowana jest reklama, która nie zawsze nas interesuje (np. widzimy reklamę samochodu, a wcale nie mamy zamiaru go kupić). Niestandardowe formy komunikacji docierają do nas najczęściej, kiedy nic innego nie robimy (stoimy w korku, jedziemy tramwajem) - i w związku z tym nam nie przeszkadzają. Dodatkowo, niestandardowe formy komunikacji są kreatywne i wchodzą w interakcję z użytkownikiem. Często powodują, że użytkownik na ich widok się uśmiecha lub mają one dla niego taką wartość, że użytkownik SAM przesyła je dalej - swoim znajomym/ bliskim.
Myślenie marketingowe jest więc dla mnie właśnie takim sposobem poszukiwania miejsc i sytuacji, w których mogłabym zamieścić komunikat dotyczący mojego produktu - ale tak, by użytkownik-konsument nie poczuł się “molestowany”.
Pozdrawiam serdecznie, Natalia</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@nalewki<br />
Witam serdecznie i cieszę się, że poruszył Pan ten temat. Ostatnio, bardzo podobną dyskusję miałam z jednym z moich prof. na AE. Podczas prezentacji, na której pokazywałam, w jakich niestandardowych/ niesamowitych miejscach można umieścić reklamę, prof. zwrócił uwagę, że takie podejście promuje konsumpcyjny styl życia i naraża człowieka na atak komunikatów, których nie chce. Ale tak naprawdę jedynie niestandardowe formy komunikacji są formą reklamy, która nam nie przeszkadza. Proszę zauważyć, że telewizję lub prasę oglądamy/ czytamy w poszukiwaniu treści informacyjnych lub rozrywkowych. W trakcie tych treści emitowana jest reklama, która nie zawsze nas interesuje (np. widzimy reklamę samochodu, a wcale nie mamy zamiaru go kupić). Niestandardowe formy komunikacji docierają do nas najczęściej, kiedy nic innego nie robimy (stoimy w korku, jedziemy tramwajem) &#8211; i w związku z tym nam nie przeszkadzają. Dodatkowo, niestandardowe formy komunikacji są kreatywne i wchodzą w interakcję z użytkownikiem. Często powodują, że użytkownik na ich widok się uśmiecha lub mają one dla niego taką wartość, że użytkownik SAM przesyła je dalej &#8211; swoim znajomym/ bliskim.<br />
Myślenie marketingowe jest więc dla mnie właśnie takim sposobem poszukiwania miejsc i sytuacji, w których mogłabym zamieścić komunikat dotyczący mojego produktu &#8211; ale tak, by użytkownik-konsument nie poczuł się “molestowany”.<br />
Pozdrawiam serdecznie, Natalia</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: nalewki</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/comment-page-1/#comment-64</link>
		<dc:creator>nalewki</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 21:02:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=381#comment-64</guid>
		<description>rozmowa Państwa utwierdza mnie w opinii, ze niektore osoby owładnięte są jakąś formą obsesji maketingowej. polega to na sposobie myślenia nastawionego na bezustanne szukanie okazji do &quot;wciskania marketingowego kitu&quot; w każdej z możliwych form życia, nawet tam gdzie nikt nie życzy sobie waszej obecności. czy to nie kojarzy się Państwu z nachalnym, nieproszonym gościem, którego zachowanie wywołuje niechęć?  ciekawi mnie taka &quot;marketingowa mentalność&quot;. czy mogą Państwo powiedzieć co sprawia, że tak postępujecie?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>rozmowa Państwa utwierdza mnie w opinii, ze niektore osoby owładnięte są jakąś formą obsesji maketingowej. polega to na sposobie myślenia nastawionego na bezustanne szukanie okazji do &#8222;wciskania marketingowego kitu&#8221; w każdej z możliwych form życia, nawet tam gdzie nikt nie życzy sobie waszej obecności. czy to nie kojarzy się Państwu z nachalnym, nieproszonym gościem, którego zachowanie wywołuje niechęć?  ciekawi mnie taka &#8222;marketingowa mentalność&#8221;. czy mogą Państwo powiedzieć co sprawia, że tak postępujecie?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Natalia Hatalska</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/comment-page-1/#comment-63</link>
		<dc:creator>Natalia Hatalska</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 19:25:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=381#comment-63</guid>
		<description>Ford Ka Evil Twin? :) Ja osobiście bardziej zapamiętałam jednak tę z gołębiem. 
BTW - mam wrażenie, że &quot;zapominanie o brandingu&quot; to ogólnie cecha charakterystyczna dla niestandardowych działań komunikacyjnych, niestety. Marketerzy czasami &quot;fiksują się&quot; tak bardzo na pomyśle, że robią ambient dla samego ambientu, zapominając, że niestandardy to działanie przede wszystkim marketingowe i jako takie powinno mieć przynajmniej &quot;jakiś&quot; efekt.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ford Ka Evil Twin? :) Ja osobiście bardziej zapamiętałam jednak tę z gołębiem.<br />
BTW &#8211; mam wrażenie, że &#8222;zapominanie o brandingu&#8221; to ogólnie cecha charakterystyczna dla niestandardowych działań komunikacyjnych, niestety. Marketerzy czasami &#8222;fiksują się&#8221; tak bardzo na pomyśle, że robią ambient dla samego ambientu, zapominając, że niestandardy to działanie przede wszystkim marketingowe i jako takie powinno mieć przynajmniej &#8222;jakiś&#8221; efekt.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mediafun</title>
		<link>http://hatalska.com/2008/04/13/bohaterowie-youtube-w-southparku-czyli-kilka-slow-o-marketingu-wirusowym/comment-page-1/#comment-62</link>
		<dc:creator>Mediafun</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 22:10:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.hatalska.com/?p=381#comment-62</guid>
		<description>To ja tylko uzupełniając &quot;przepis na virala&quot; dodam tylko, że na końcu każdej z takich produkcji najistotniejszą rzeczą jest efekt którego oczekuje marketer/firma (wejście na stronę, wzrost zapytań w google, budowanie świadomości marki czy ostatecznie wzrost sprzedaży). Często się o tym zapomina, i tak powstaje wiele mniej lub bardziej śmiesznych produkcji, ludzie je przesyłają, oglądają miliony razy ale nie kojarzą z konkretną marką - i to niestety jest kiepski viral. Jednym z przykładów jest filmik, gdzie szyberdach obcina głowę kotkowi... film wzbudził wiele kontrowersji (przy okazji jeszcze skierował dyskusje w inną stronę), ludzie go sobie przesyłali, ale w badaniach wyszło że niewielu ludzi kojarzyło ten film z konkretną marką (chyba wspominał o tym David Balter w książe &quot;Poczta pantoflowa...&quot;. Specjalnie nie podawałem marki samochodu... kojarzycie jaka to była firma?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To ja tylko uzupełniając &#8222;przepis na virala&#8221; dodam tylko, że na końcu każdej z takich produkcji najistotniejszą rzeczą jest efekt którego oczekuje marketer/firma (wejście na stronę, wzrost zapytań w google, budowanie świadomości marki czy ostatecznie wzrost sprzedaży). Często się o tym zapomina, i tak powstaje wiele mniej lub bardziej śmiesznych produkcji, ludzie je przesyłają, oglądają miliony razy ale nie kojarzą z konkretną marką &#8211; i to niestety jest kiepski viral. Jednym z przykładów jest filmik, gdzie szyberdach obcina głowę kotkowi&#8230; film wzbudził wiele kontrowersji (przy okazji jeszcze skierował dyskusje w inną stronę), ludzie go sobie przesyłali, ale w badaniach wyszło że niewielu ludzi kojarzyło ten film z konkretną marką (chyba wspominał o tym David Balter w książe &#8222;Poczta pantoflowa&#8230;&#8221;. Specjalnie nie podawałem marki samochodu&#8230; kojarzycie jaka to była firma?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

