Krochmalenie poszwy: nowa kampania CroppTown
Ech. Uparły się nasze rodzime firmy odzieżowe na shockvertising. Jeszcze dobrze nie wybrzmiała kontrowersyjna (podobno) kampania House’a „Strzeż mnie Ojcze”, a już mamy kolejne mocne uderzenie. Dziś – pod głównym hasłem „Szyjemy inaczej” – ruszyła kampania reklamowa wiosennej kolekcji marki CroppTown. W haśle wiodącym nie ma oczywiście nic szokującego. Uwagę zwracają natomiast hasła uzupełniające, tj. „Krochmalenie poszwy”, „Obciąganie guzików”, „Obrabianie dziurek” i „Repasacja szpuli”.
Diesel Wall: „wielkie pomysły potrzebują wielkich przestrzeni”
Trwająca właśnie akcja Diesel Wall organizowana przez włoską markę odzieżową jest jednym z najlepszych przykładów experiential marketingu, o jakich słyszałam. Spełnia wszystkie możliwe założenia tego typu komunikacji, czyli: opiera się na całkowitym zaangażowaniu konsumenta, jego decyzji o uczestnictwie w akcji, jego indywidualnych doświadczeniach, zdolnościach i możliwościach. Jest autentyczna i pozwala na dotarcie do użytkownika w kreatywny sposób. Zakłada, że cały świat to wielkie medium. I wreszcie, w niebanalny sposób komunikuje wartości samej marki: nowoczesność, design, kreatywność i bycie blisko kultury miejskiej. Na czym zatem polega?
O uczciwej komunikacji
Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie sprawa, która wydarzyła się na blogu ZjadamyReklamy. Nie będę jej tu szczegółowo opisywać – zainteresowanych odsyłam do materiałów źródłowych: tu i tu. Nie mam również zamiaru tłumaczyć, ani tym bardziej oceniać postępowania pani Joanny. Ale jestem w stanie zrozumieć, z czego takie postępowanie mogło wynikać. Przede wszystkim z tego, że w mediach panuje czasem przekonanie, że to, co wychodzi z działów PR – choćby nie wiadomo jak było ciekawe, zalatuje „krypciochą” i nie ma sensu o tym pisać czy mówić.
Earth Hour dziś między 20 a 21
Dziś między 20 a 21 w wielu miastach na całym świecie zgasły (lub dopiero zgasną) światła. Earth Hour to akcja organizowana przez WWF dopiero po raz drugi (pierwszy raz odbyła się w zeszłym roku w Sydney), a zatacza już coraz szersze kręgi. W tym roku dołączyły do niej takie miasta, jak Toronto, Londyn, San Francisco, Kopenhaga czy Tel Awiw. Akcję poparły również gwiazdy (Cate Blanchett, Nicole Kidman, Dolly Parton, Nelly Furtado – ta ostatnia zaśpiewa dziś zresztą o 20 w Toronto swoją piosenkę „Turn Off the Lights”). Swoje zaangażowanie w problem globalnego ocieplenia wykazują również takie korporacje, jak HSBC, Canon, Coca-Cola, McDonald’s – te wyłączą swoje reklamy m.in. na Times Square w Nowym Jorku – czy kanadyjski Google (www.google.ca), który zmienił kolor swojej wyszukiwarki na czarny i napisał: „My wyłączyliśmy już światła. Teraz Twoja kolej.”
Upload your life, czyli jak Google komunikuje swoje produkty
Przez długi, długi czas Google nie reklamował się wcale. Nie miał reklam prasowych, nie widzieliśmy go w TV. Nie oznacza to jednak, że nie miał komunikacji w ogóle. Swoje działania „reklamowe” opierał przede wszystkim na jakości produktu i marketingu szeptanym. Strategia ta przyniosła Google’owi niewątpliwy sukces. W 2007 roku, w raporcie BRANDZ Google znalazł się na 1. miejscu wśród 100 najsilniejszych globalnych marek. Pozycję tę wypracował w niecałą dekadę, wyprzedzając takie marki, jak chociażby Coca-Cola czy Microsoft. Patrząc na ten niewątpliwy rynkowy sukces, można by sądzić, że Google reklamy nie potrzebuje już zupełnie. A jednak obserwując „komunikacyjne” poczynania Google, widzę coś zupełnie odwrotnego.
Potwór z Loch Ness w Zatoce Tokijskiej!
Czy widzieliście już film „Koń wodny. Legenda głębin”, który wszedł do kin pod koniec lutego? Tak? A ambient, który został zrobiony przy okazji launchu tego filmu w Japonii? Nie? To zapraszam na pokaz. Oto jakie NIESAMOWITE wrażenie robi hologram, dodatkowo wyświetlany na wodzie. Niestety, na filmie komentarz dostępny jest jedynie w języku japońskim – to, co udało mi się „zrozumieć” to fakt, że wyświetlony potwór miał 15 m wysokości. Chyba że pomyliłam kontekst i chodzi o coś innego :).
Sprawdź, czy masz świeży oddech… online
Tak. Niewątpliwie nasze życie podlega postępującej digitalizacji. Musimy więc przyzwyczaić się do tego, że najbardziej prozaiczne czynności coraz częściej będziemy załatwiać… online. Niedawno pisałam o tym, jak można skorzystać z toalety, nie odchodząc od komputera (i-needtogo.com – akcja promocyjna banku ING – polecam! :)). A dziś? Proszę. Sprawa jeszcze bardziej istotna. Na stronie testyourbreath.ca można sprawdzić świeżość swojego oddechu. Wystarczy chuchnąć do mikrofonu lub „ręcznie” wpisać to, co przed chwilą zjedliśmy.
FreeTibet: popieram, ale…
W polskiej blogosferze trwa obecnie akcja protestacyjna (www.freetibet.pl) przeciw łamaniu praw człowieka w Tybecie. Popieram tę akcję w 100%, bo walka o wolność jest mi szczególnie bliska. Także z powodów osobistych – 20 lat temu o Wolną Polskę walczył mój tato. I choć nie jestem malkontentem ani kontestatorem rzeczywistości, to jednak patrząc na tę akcję, zastanawiam się, czy nie zaczyna ona podążać w niewłaściwym kierunku.
Eggvertising na Wielkanoc
Statystyczny Polak zjada rocznie średnio ok. 200 jajek. Oznacza to, że w ciągu roku sprzedaż jaj w Polsce kształtuje się na poziomie ok. 8 mld sztuk. To ogromna liczba, ale „nic” w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie rocznie sprzedaje się 50 mld jaj. Nic dziwnego, że powstała tam firma (EggFusion), która zajmuje się laserowym nadrukowywaniem reklam na skorupkach jajek.
Wbrew pozorom, ta forma reklamy ma szansę przebić się przez reklamowy clutter. Przede wszystkim ze względu na fakt, że jajka kupuje się najczęściej w większych ilościach (6, 8, 12 sztuk), a następnie przechowuje w lodówce (częstotliwość kontaktu). To również medium, które znajduje się bardzo blisko konsumenta (zresztą jak każdy ambient) – jajko przed spożyciem bierze się przecież do ręki i ogląda.
Z eggvertisingu jakiś czas temu skorzystała telewizja CBS – na 35 milionach jajek nadrukowała nazwy swoich programów i hasła kontekstowo nawiązujące do „nośnika reklamowego”, np. „Shark: hard-boiled drama” (Shark: dramat na twardo), „Jericho: unbeatable television” (Jericho: telewizja nie do pobicia), „how I met your mother: find your chick on CBS” (nie tłumaczę, żeby nie stracić gry słów – u nas na fajną dziewczynę niestety nie mówimy „kurczak” :)) – więcej przykładów na zdjęciu poniżej.
Ponieważ EggFusion umożliwia na jajkach tylko jednokolorowy nadruk, proponuję więc wszystkim – zwłaszcza dziś – wykonanie własnej, kolorowej wersji eggvertisingu podczas malowania jajek :). Wesołych Świąt!
Reklama społeczna: prawa zwierząt
Dzisiaj krótko. Graficzny „komentarz” (poniżej) do trwającej obecnie dyskusji między ekologami a producentami „Gwiezdnego Cyrku” w Polsacie. W 100% zgadzam się (i jak widać – nie tylko ja) ze stanowiskiem Klubu Gaja, że zwierzęta w cyrkach zmuszane są do wykonywania czynności niezgodnych z ich naturą i to za pomocą kontrowersyjnych metod tresury. Dodatkowo, narażanie ich na stres (światła, kamery, etc.) tak naprawdę dla zabawy, jest po prostu nieludzkie. I nie ma tu żadnego znaczenia fakt, że cyrk jest „dozwoloną formą rozrywki, zgodną z polskim prawem”. Może być. Byle w tym cyrku występowali tylko ludzie.
subskrybuj










